errare humanum est, ale nie dla prawicy

Dziś m.in. o tym, jak prawicowe pozorowanie walki z pedofilią jest w rzeczywistości walką ze zdrowiem i życiem nas wszystkich.

Czytaj dalej „errare humanum est, ale nie dla prawicy”

Reklamy
errare humanum est, ale nie dla prawicy

Obalamy mity o wyborach (na szybko)

Na potrzeby dyskusji u Orlińskiego lolek zajrzał do szczegółowych wyników wyborów opublikowanych na stronie wybory.gov.pl. W wyniku tego popełnił komentarz.

@Chciałbym poznać dane frekwencji miasto kontra wieś, w kontekście zmotywowania własnego elektoratu przez PiS.
Można sobie wyciągnąć csvkę ze strony wybory.gov.pl i przefiltorwać gminy TERYTEM. W wersji dla leniwych:
1. Miasta na prawach powiatu: RAZEM 1,43%
2. Gminy miejskie: RAZEM 1,23%
3. Gminy miejsko-wiejskie: RAZEM 1,17%
4. Gminy wiejskie: RAZEM 0,99%
5. Statki i zagranica: RAZEM 2,54%

W KE vs PE, ta pierwsza wygrywa tylko w miastach na prawach powiatu oraz na statkach i zagranicy (tam nadspodziewanie silni są konfederaci). W miastach gminnych jest remis ze wskazaniem na PIS. W miastach na prawach powiatu oddano blisko 5 milionów głosów, podczas gdy na wsiach i gminach miejsko-wiejskich blisko 6,5 miliona. Frekwencja w miastach na prawach powiatu wynosiła 52%, podczas gdy w gminach wiejskich i miejsko-wiejskich 41% (licząc głosy ważne do liczby uprawnionych do głosowania

Obalmy zatem kilka mitów.

MIT 1: Lewicę popierają wielkie miasta
Nieprawda. Wielkie miasta zagłosowały na Wiosnę Biedronia. Trzymajmy za nią kciuki, żeby wybrani kandydaci nie zawiedli oczekiwań elektoratu. Razemy swój procent zagorzałych kibiców miały bez względu na charakter gminy.

MIT2: Wyborcy KE zostali w swoich wielkomiejskich domach, a PIS na wsi przywoził swój elektorat autobusami
Nieprawda. Wyborczynie wielkomiejskie były wyraźnie zmotywowane i głosowały głównie na KE i Biedronia. Gdyby wieś zmotywowała się bardziej, to PiS byłby jeszcze bliżej 50%.

Wyjaśnijmy zatem przyczyny zwycięstwa PiS. Otóż partia ta kieruje swój przekaz do większości, podczas gdy KE do mniejszości społeczeństwa. Pokibicujmy zatem Razemom i Wiośnie w przekonywaniu ludzi, że mają jakieś prawa. W końcu mają potężnych przeciwników w postaci sojuszu PiSu z kościołem mówiącego „Proboszcz jest Twoim bogiem i pasterzem podrzędny śmiertelniku, marna owieczki. Oddaj mu swoje dziecię, by pokazać jak bardzo wierzysz w jego dobroć” oraz neoliberałów mówiących „Nie pyskuj roszczeniowo hołoto, tylko zapier@#$aj, a my zastanowimy się czy starałeś się wystarczająco, by zarobić na miskę ryżu”. Kto wie, może jak wiosnorazemom uda się wykiełkować w społeczeństwie ideę, że to nie jest tak, że tylko elity mają jakieś prawa, ale zwykli ludzie też, to może wtedy nawet i jakieś koalicyjne postulaty obrony konstytucji czy tam państwa prawa nabiorą jakiegoś znaczenia dla większości społeczeństwa, a nie tylko ludzi na posadach od kierownika wzwyż.

Tyle na szybko. Obrazki i szczegółowszy opis wiosny będzie jutro albo wcale. Sorry, ale zarobiony jestem – wySCRUMowałem sobie półroczny sprint ;-p

Obalamy mity o wyborach (na szybko)

Dlaczego w Polsce nie będzie centrów B+R

Okazjonalnie w dyskusjach internetowych o stanie państwa pojawia się kwestia centrów badawczo-rozwojowych, które w Polsce nie powstają. W celu wyjaśnienia tego zjawiska (lolek nie wnika tu na ile prawdziwego) często sięga się po wyjaśnienia z kolonializmu. Ot, że niby w Polsce nie buduje się centrów B+R, bo jako kolonia nie do tego została stworzona. Myślę, że pora skończyć z tym mitem i powiedzieć sobie wprost, że:

w Polsce nie powstaje tyle centrów B+R ile byśmy sobie życzyli tylko dlatego, że Polacy nie życzą sobie, by jakiekolwiek tu powstawały.

Jeżeli szanowne czytelniczki widzą w powyższym zdaniu pewną niespójność logiczną, to proszę nie regulować odbiorników. Niespójność jest podobno jedną z cech prawdziwej (w opozycji do sztucznej) inteligencji lub jak kto woli człowieczeństwa.

Czytaj dalej „Dlaczego w Polsce nie będzie centrów B+R”

Dlaczego w Polsce nie będzie centrów B+R

Strategia betonowania

Dziś dalszy ciąg relacjonowania postępów ministra nauki w dziele jej wyrugowania z tego kraju (poprzednie odcinki m.in. tu, tu, tu i tu). Pojawiła się lista 500 polskich czasopism, które otrzymają od ministra prestiż i pieniądze. Lista pokazuje przyjęte przez ministerstwo strategiczne kierunki zmian nauki w Polsce.

Czytaj dalej „Strategia betonowania”

Strategia betonowania

Garbage in garbage out

Jednym z poważniejszych zmartwień każdego szanującego się plantatora cyferek na wirtualnych arkuszach krainy excela jest poprawność tych cyferek, czyli akuratność ukrytych w nich informacji. Każdy szanujący się plantator cyferek wie, że podlewanie niosących fałszywą informację cyferek nawet przy pomocy najbardziej wyrafinowanych formuł i tak skończy się tym, że w efekcie wyrosną chwasty. Więc równie dobrze można od razu zacząć bawić się w mnożenie przez siebie pozycji znajdujących się w kolumnie „Liczba porządkowa”. Na to samo wyjdzie, ale przynajmniej będzie większa radocha.

Coś tak oczywistego dla każdego, kto pielęgnował chociażby mały skrawek arkusza, nie jest bynajmniej oczywistym dla b.y.s.t.r.y.c.h cyferkofili parających się „reformą” nauki i szkolnictwa wyższego. Oni postanowili radośnie zbudować sobie tabelki, w których każda kolumna nazywa się „Liczbą porządkową”, a nie tylko ta pierwsza. Przyjemność do potęgi n-tej.

arkusz_lp

Czytaj dalej „Garbage in garbage out”

Garbage in garbage out

Z poradnika naukowego bumelanta

1. O poziomie naukowości najbardziej świadczy poziom wyrafinowania użytych narzędzi

Zawsze poszukuj najbardziej wyrafinowanych narzędzi do rozwiązania problemu. Jeśli coś da się zrobić ankietą wartą pięć złoty od respondenta, to nie jest naukowe. Co innego to samo zrobione monitoringiem z drona o wartości 500 PLNów od respondenta. Nigdy nie wahaj się strzelać z działa do komara. No chyba, że masz w arsenale atomówkę. Niech znają Twa wielkość.

2. Naukowość to NIE jest pozyskiwanie nowej wiedzy

Jeśli ktokolwiek ze świata poza naukowego po coś przychodzi do naukowca, to jest to wiedza. Stąd wiedza nie należy do świata nauki, bo interesuje się nią świat poza naukowy. Więc olej wiedzę i dane, które pozwolą tę wiedzę pozyskać. I zapomnij co przeczytałaś punkt wyżej. Zamiast tego nakarm intruzów ssanymi z palucha METODYKAMI. Najlepiej takimi, których nigdy nie da się wykorzystać, bo nie ma danych, którymi dałoby się je nakarmić. Ewentualnie produkuj MODELE, ale tak uogólnione, że nadające się jednocześnie do wszystkiego i do niczego. Niech znają Twą wielkość.

3. Naukowości nie da się przekazać w prostych słowach

Pozorując naukowość pod płaszczykiem METODYK i MODELI, pamiętaj o tym, że słowa mają moc tylko wtedy, gdy są to słowa wyrafinowane. Odrzuć te proste, bo jeszcze jakiś prostak przejrzy przez nie, że te twoje METODYKI czy MODELE są w gruncie rzeczy prostackie i czar naukowości pryśnie. Więc okładaj wszystkich naokoło konceptualnym penisem po głowach. Niech znają Twą wielkość.

PS: powyższe byłoby nawet śmieszne, gdyby tak wiele osób tytułujących się profesorami nie przekazywało tego rodzaju porad zupełnie na serio.

Z poradnika naukowego bumelanta