„Przypadkowe zniszczenie”

W ostatnich dniach, w związku ze szczytem G20 w mediach pojawiło się trochę informacji o skrajnej lewicy. Niestety całość była mało dydaktyczna, więc szary człowiek ciągle może nie rozumieć, dlaczego Razem jest umiarkowane, a propozycje Kuby Daneckiego, by stało się bardziej lewicowe też jeszcze nie oznacza działań zbrojnych.

Czytaj dalej „„Przypadkowe zniszczenie””

„Przypadkowe zniszczenie”

Złudzenie kontroli

Ludzie mają w swej naturze uleganie różnym złudzeniom. Wydaje im się na przykład, że są paniami sytuacji kontrolującymi swe otoczenie. Oczywiście złudzenie to łatwo jest ujawnić, bo w końcu w otoczeniu ludzi znajduje się zazwyczaj wielu innych ludzi, także żyjących w świecie własnych złudzeń. Warto zauważyć, że wielu despotów usilnie starających się wcielić w życie swoje złudzenia ma tę świadomość, więc marzy im się uniwersalne narzędzie ubezwłasnowalniania innych, coby tylko oni mogli posiadać jedyną rzecz, która ich w życiu kręci – kontrolę. Szczęśliwie dla liberałów i postępowych rewolucjonistów dotychczas stworzone narzędzia robienia z ludzi bezwolnych lemingów były umiarkowanie skuteczne. Dlatego mogą ciągle marzyć o świecie przyszłości, w którym ludzkość będzie w końcu wolna.

Nie oszukujmy się jednak, że złudzenie kontroli oraz chęć, by jednak nie było to złudzenie lecz rzeczywistość, siedzi w każdym z nas. Potrafi przybierać też całkiem patologiczne formy. Ot chcemy na przykład wierzyć, że możemy swobodnie kontrolować dzieci. Wydaje nam się, że skoro są takie małe oraz nie mówią, to wystarczy tylko „postawić parę granic oraz kupić karnego jeżyka” i już możemy kształtować je niczym plastelinę.

racing-cars-1237538_1920

Czasem chcemy wierzyć w to tak bardzo, że na każdy przejaw rzeczywistości reagujemy agresją. Wystarczy, że tylko zobaczymy drobny przejaw dziecięcej niesubordynacji spowodowany chwilową niechęcią do respektowania stawianych przez dorosłych granic, a już włącza się w nas nasz wewnętrzny despota, który ignorując fakt, że w tym kraju powszechny jest kult matki1, ani chwili nie waha się skorzystać ze swojej przewagi nad osłabioną sprawowaniem pieczy kobietą i wylać na nią wiadro pomyj (dał nam przykład Mikołejko z Migalskim, jak zwyciężać mamy).

Jeszcze dalej w tym temacie idą prawicowcy, którzy ukuli nawet termin „bezstresowe wychowanie”. Termin ten ma w zamierzeniu wyjaśnić skąd się bierze brak kontroli nad drugim człowiekiem. Gdyby nie to przebrzydłe lewackie bezstresowe wychowanie, to już dawno bylibyśmy jedynie bezwolną masą lemingów pod butem jakiegoś despotycznego psychopaty2. No chyba, że dzieci nie są ludźmi3.

Bezstresowemu wychowaniu przeciwstawiane jest wychowanie stresowe. Zakłada ono profilaktyczne srogie tłuczenie dzieciaka trzy razy dziennie, koniecznie na czczo, co według przekazu ludowego ma lecznicze właściwości i zapewnia pomyślność.Oczywiście jedyne do czego prowadzi stresowe wychowanie, to do uczenia dziecka, że naga przemoc jest ostatecznym argumentem silniejszej strony w stosunkach międzyludzkich – nawet w sytuacjach, gdy cała argumentacja strony silniejszej czy jej oczekiwania wobec strony słabszej nie mają najmniejszego sensu. Czego zresztą apologeci stresowego wychowania są dobrym przykładem właśnie w momencie karcenia „wyrodnych matek, które nie potrafią wychowywać dziatwy”. Oczywiście relacja silniejszego w relacjach dziecko-rodzic z wiekiem ulega zamianie, więc lolek już teraz składa co poniektórym wyrazy współczucia.

Można powiedzieć, że cały ten koncept stresowego wychowania ma na celu jedynie przykrycie faktu beznadziejnej dostępności do pomocy dla rodziców, którzy mają nieszczęście posiadać dzieci naturalnie predysponowane do ignorowania wszelkich zasad i obchodzenia zabezpieczeń (przyszłych rewolucjonistów), o czym lolek kiedyś już pisał 4.

Nie miejmy jednak złudzeń, że cały ten koncept stresowego wychowania jest w głównej mierze efektem zderzenia złudzeń o kontroli z rzeczywistością, w której nigdy tej kontroli mieć się nie będzie. Samonapędzającym się mempleksem, który buduje niespełnialny mit skutecznej kontroli rodzicielskiej nad osobami trzecimi, czym wywołuje tylko frustrację prowadzącą do bezsensownych czynów powodujących jego replikację przez próby ich racjonalizacji. Jeśli mempleks ten nie zostanie przerwany z zewnątrz siłami oświeconego humanizmu, to będzie sobie hulał do końca świata i o jeden dzień dłużej, ubezwłasnowalniając swoim powabem te i owe. I regularnie dając powody do „zdziwień” w prasie i karcenia „wyrodnych matek” w komciach.


  1. Rozmyślania o tym jak wyglądałoby chrześcijaństwo, gdyby Maria inaczej „ulepiła” małego Jezusa pozostawmy teologom. 
  2. Za czym prawica najwyraźniej tęskni (najwyraźniej mając też złudzenie, że to oni będą tym despotą) :-P 
  3. Tylko co wtedy z dziećmi nienarodzonymi? :-P 
  4. Nie miejmy też złudzeń, że taka pomoc pozwoli w krótkim czasie „przywrócić” kontrolę, bo taka zwyczajnie nie istnieje. Ciągle jednak, optymistycznie rzecz biorąc, specjalistyczna pomoc umożliwia osiągnięcie umiarkowanych postępów w dłuższym horyzoncie czasu. W przeciwieństwie do stresowego wychowania. 
Złudzenie kontroli