Jak zapracowani uzyskają swój głos?

Lolek wie, że się czepia pomysłów tzw. „paneli obywatelskich”, zachwalanych czasem po lewej stronie barykady politycznej. Dzisiaj wyjaśni dlaczego.

Odpowiedź jest oczywista, więc w sam raz na tego blogaska opisującego zazwyczaj rzeczy oczywiste oraz mającego czasem zakusy delikatnie prowokatorskie. Oczywistym jest, że aby uzyskać oczywistą odpowiedź wystarczy zadać oczywiste pytanie:

Jak kończy system z nazwy demokratyczny, który stawia takie wymagania partycypantom, że 92% osób nie może w nim uczestniczyć, włączając w to np. kobiety w stanie zagrożonej ciąży?

Oczywista odpowiedź na to pytanie jest taka, że w końcu pojawi się jakiś faszyzujący populista, który zacznie reprezentować owe 92% osób, którym system odebrał prawo głosu. Faszyzujący populista, bo nie będzie nikogo innego chętnego do przejęcia tego elektoratu i wyrażenia (choćby deklaratywnie) jego interesu.

Z jednej strony neoliberalne elity umyją w klasyczny sposób ręce wyrażając „głęboki smutek, a w zasadzie współodczuwając z ludem poczucie zostania oszukanym przez organizatora procesu partycypacyjnego, który obiecał owym decydentom, że włączy w proces decyzyjny wszystkich obywateli”

Z drugiej strony organizator procesu (ktokolwiek nim wtedy będzie) na własnej skórze poczuje, że postawiony już ponad dekadę temu postulat Mundy1 mówiący o tym, że „wielość partycypantów nie jest wystarczającą przesłanką do zdjęcia z władzy publicznej odpowiedzialności za podejmowane decyzje, a z organizatora procesu odpowiedzialności za jakość tego procesu” w przypadku decydenta oznacza jedynie powinność etyczną, a w przypadku organizatora procesu partycypacyjnego jest smutną (dla niego) oczywistością.

Przy czym owszem – zawsze można argumentować, że demokracja na 8% to więcej niż autorytarne rządy elit. Problem jest jednak taki, że demokracja na 8% staje się w tym momencie „demokracją realną”. Więc o ile można jakoś zrozumieć neoliberałów, którzy starają się pod płaszczykiem demokracji realizować system zarządu elit. I o ile można zrozumieć prawicę bardziej tradycyjną, która ze swoją niechęcią do demokracji się za bardzo nie ukrywa oczekując powrotu różnego rodzaju krulestw. To lolek nijak nie może tego zrozumieć w odniesieniu do lewaków i liberałów, dla których idea demokracji liberalnej jest ideą centralną wymarzonego ustroju politycznego. A to właśnie w tych grupach najczęściej słychać poparcie dla wymysłów takich jak panele obywatelskie. Ba panele obywatelskie (czyli demokracja na 8%) są postrzegane, jako remedium dla obecnych mechanizmów demokratycznych (czyli w Polsce jakiejś demokracji na 49%), które w końcu dotknięte są „deficytem demokratycznym”. Lolek nie rozumie, skąd to parcie na autodestrukcję i wiara w to, że systemy mniej demokratyczne, są w istocie demokratyczne bardziej2.

Jest to dziwne tym bardziej, że o ile w innych kwestiach lewica i liberałowie muszą poszukiwać nowych metod rozwiązywania nowych problemów, które pojawiły się wraz z rozwojem cywilizacyjnym, tak tutaj wręcz przeciwnie – trzeba wzmacniać organizacje działające tradycyjnie w sposób demokratyzujący, czytaj niezależna prasę oraz organizacje (np. naukowe), a także organizacje w sposób jawny reprezentujące interesy grupowe (np. związki zawodowe).

Tymczasem lolek widzi z tej strony jakąś dziecięcą fascynację faktem, że wywodzące się ze społeczeństwa osoby nie będące ekspertami (losowi obywatele) mogą podejmować tak samo dobre decyzje, co osoby też wywodzące się ze społeczeństwa i też nie będące ekspertami (politycy). Niesamowite. Więc bierzmy rzadziej prysznice i organizujmy panele obywatelskie. Tym sposobem na pewno uratujemy planetę i demokrację.


  1. Munda G., Social multi-criteria evaluation for urban sustainability policies Land Use Policy, vol. 23, 2006. 
  2. Tzn. lolek spodziewa się, że to zwyczajny błąd poznawczy polegający na tym, że taki zielony lewak z klasy średniej myśli sobie, że skoro on może zrezygnować z siedzenia w vege knajpie na rzecz zamówienia dostawy jedzenia prosto na panel (czyli jest w stanie znaleźć czas na siedzenie na panelu w miejscach i czasie wyznaczonych niekoniecznie przez niego), tzn. że wszyscy tak mogą. Brakuje trochę tej refleksji, że przecież ten dostarczyciel vegeżarełka nie będzie mógł zostać na panelu, bo zaraz będzie jechał realizować kolejne zlecenie. To oczywiście jest podlane sosem wielkiego indywidualizmu. No ale przy takim wyjaśnieniu blogaskowej notce zabrakłoby niezbędnej nutki dramatyzmu. 
Reklamy
Jak zapracowani uzyskają swój głos?

3 uwagi do wpisu “Jak zapracowani uzyskają swój głos?

  1. Aha, Lolek wie, że jego blogasek jest tak niszowy, iż nie czytają go nawet lewacy. Ale jako, że krytyka lewaków z tytułu ich niewystarczającego lewactwa stała się ostatnio trendy (por. Np. http://krytykapolityczna.pl/kraj/liberalna-strategia-razem-nie-dziala-polemika/ ), to Lolek też sobie pofolguje:

    „Szanowni współbracia lewacy i wy lewicujące liberały zafascynowane ideą paneli obywatelskich. Lolka cieszy, że w końcu udało wam się wyważyć otwarte drzwi do muzeum wynalazców koła (no dobra, to przesada, niech będzie muzeum początków oświecenia) i odkryliście, że wiedza powoduje, iż podejmuje się lepsze decyzje. Rozważcie proszę chociaż przez chwilę czy aby nie warto byłoby w związku z tym zanieść ten kaganek oświaty większej liczbie obywateli, aniżeli jedynie do parudziesięciu uczestników takiego czy innego panelu?”

    Polubienie

    1. Oj Teo Teo,

      W najlepszym razie wiesz kto czyta. Oczywistym jest, że za PE stoi jakiś sfrustrowany Balcerowicz zniesmaczony tym, że chciał być naukowcem (ekonomistą przez wielkie Ę), a został akwizytorem sprzedającym ekonomiczne brednie. Dajże Ty ludziom wylewać swoje żale anonimowo, bo nie będziesz miał czego czytać 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s