Parking typu jedź

Ministerstwo Rozwoju przygotowało projekt ustawy, który daje samorządom większe pole manewru przy windowaniu opłat za postój w wyznaczonych strefach miejskich.

pisze na łamach portalu Onet.pl Pani Redaktorka Karolina Wysota. To dobry powód do pozastanawiania się nad strategiami zdjęcia z obywateli obowiązku posiadania samochodu tak by efekt odstawienia tejże używki nie był nazbyt morderczy. Dziś w formule poradnika samorządowca. Zacznijmy od kwestii trywialnych.

1. Mów po ludzku

Wyjaśnij, że w idei „parkuj i jedź” (P+R) wcale nie chodzi o to, by ludzie robili dwie wzajemnie sprzeczne rzeczy na raz, lecz jest to tylko takie nieudolne tłumaczenie z angielskiego, gdzie samochód się domyślnie „prowadzi”, a „jeździ” to się rowerem lub tramwajem.

2. Daj dobry przykład

Jeżdżący rowerem Prezydent Poznania Pan Jacek Jaśkowiak jakiś tam przykład daje. Warto jednakże pamiętać, że promujący koncepcję „rozwoju opartego na transporcie zbiorowym”1 tokijski instytut transportu poszedł o krok dalej i zwyczajnie zrezygnował z miejsc parkingowych dla swoich pracowników.

3. Pamiętaj o właściwej kolejności

Na pierwszy rzut oka kolejny truizm. Lecz obserwując rozwój sytuacji w niektórych miastach, chyba jednak warto przypomnieć. Najpierw budujemy infrastrukturę P+R oraz wydajny publiczny transport zbiorowy, a dopiero potem zajmujemy się wyrzucaniem samochodów z centrum miasta. Tak wiem, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, ponieważ to centrum nie jest z gumy.

4. Weź pod uwagę sytuacje niestandardowe

Nawet jeśli od ekspertów dowiesz się, że do twojego miasta wjeżdżają głównie samochody obsadzone tylko przez jedną osobę, to jeszcze nie znaczy to, że we wszystkich samochodach jest tylko jeden podróżny. Może zdarzyć się np. że jakimś pojazdem w celu obniżenia kosztów jednostkowych podróżuje czwórka znajomych. Weź to pod uwagę podczas ustalania polityki płatności za korzystanie z P+R. Szczególnie jeśli Twój funkcjonalny odpowiednik w gminie obok właśnie zaczął promować koncepcję współdzielenia samochodu (car-pooling) w dojazdach do pracy czy szkoły23.

5. Na 100% raczej się nie uda

Wyeliminowanie z centrum samochodu tak na 100% będzie dość trudne, bo straż pożarna, karetka pogotowia czy niepełnosprawny (faktyczny, a nie taki w myśl przepisów), tudzież przeprowadzka…

6. Transport to dalece za mało

Nawet najlepsza polityka transportowa działająca w oderwaniu od innych na niewiele się zda. Samochód jest popularny, bo zapewnia elastyczność, tj. możliwość w miarę sprawnego dojazdu z i do w zasadzie dowolnego miejsca. Elastyczność ta stała się wymogiem współczesnego świata. To dlatego mówimy o uzależnieniu od samochodu.

W tym sensie każda potrzeba zmiany środka transportu zmniejsza elastyczność. O ile w warunkach dużego zakorkowania autobus, rower czy pociąg może nadrobić tak stracony czas, to w innych warunkach już niekoniecznie. Dodatkowo publiczny transport zbiorowy ma mniejszą elastyczność przestrzenną, gdyż zapewnia wygodny dostęp do mniejszej liczby miejsc niż samochód. Bardzo łatwo tu o przekroczenie progu bólu dotyczącego dziennego czasu podróżowania4.

Stąd owa współdzieląca auto czwórka biedaków z prowincji może nie być zainteresowana P+R, gdyż może okazać się połowa z nich nie będzie miała z tego parkingu dogodnego połączenia autobusem do miejsca pracy. Stąd też wizja ta może być mało mało pociągająca dla młodego ojca (częściej matki) tworzącego łańcuchy podróży w stylu: dom-przedszkole-szkoła-praca-szkoła-przedszkole-sklep-dom.

Dlatego ważne jest, by politykę transportową łączyć np. z polityką przestrzenną i np. wymuszać zabudowę mieszaną (o różnym przeznaczeniu)2. Nie miejmy jednak złudzeń, że i to nie wystarczy, bo pozbycie się samochodu z życia wymaga przebudowy całego tego życia, m.in. zdjęcia przymusu bycia hiperelastycznym.


  1. Samej idei chyba nie ma co prezentować, gdyż zakłada ona pewien poziom współpracy międzyludzkiej, więc jedyna reakcja, z jaką można by się spotkać w skrajnie zaprawaczonej i wierzącej w bożka indywidualizmu (aczkolwiek nominalnie katolickiej) Polsce, brzmiałaby mniej więcej tak „komuna, Katyń, Stalin, Syberia”. 
  2. W Polsce to akurat mało prawdopodobne, bo to przecież „komuna, Katyń, Stalin, Syberia”. 
  3. Od czasu, gdy PiS wprowadził w przestrzeń publiczną koncepty Wielkiego Opola i Nowego Księstwa Warszawskiego, trzeba odłożyć na bok rozmowy o tym co zrobić z tym, że samorząd ma granice, które każdy może łatwo przekroczyć oraz że m.in. sprawia to liczne problemy w przypadku chęci prowadzenia efektywnej polityki transportowej przez ten samorząd. 
  4. Tak na oko dwie godziny dziennie, czyli godzina w jedną stronę – wliczając okres przygotowania do podróży, np. czas dojścia do garażu. W Polsce zakłada się trochę więcej. 
Reklamy
Parking typu jedź

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s