Karambol

Blogasek miewa czasami zacięcie transportowe, więc warto odnotować karambol z udziałem Pana Ministra Macierewicza, który wydarzył się pod Toruniem.

O sprawie wiadomo tyle, że kolumna Pana Ministra jechała średnio (ŚREDNIO!) szybciej niż wynika z ograniczeń dla dróg krajowych lub autostrad. Tak, w obliczeniach nie uwzględniono lokalnych ograniczeń prędkości. Ich uwzględnienie oczywiście sugeruje, że skala przekroczenia prędkości była jeszcze większa. Równie oczywiście organy Państwa głosem prokuratury stwierdziły, że jeden z samochodów w kolumnie „z uwagi na trudne warunki drogowe stracił przyczepność z nawierzchnią. Także wiceszef MON, Pan Bartosz Kownacki, stwierdził, że prędkość była odpowiednia:

Proszę nie szukać sensacji tam, gdzie jej nie ma – odpowiedział poseł PiS. Zaznaczył też, że Macierewicz jechał z odpowiednią prędkością. – [Prędkość była] taka jaka była dopuszczalna w danych warunkach, taka jaka była potrzebna –  podkreślił Kownacki.

Powyższe nie powinno dziwić, w końcu jazda z odpowiednią, a nie przepisową, prędkością jest domeną prawdziwych Polaków. A przyczyną ewentualnych wypadków są zawsze kiepskie drogi (tym razem chyba nazbyt słabo posolone, a poza tym skrzyżowanie było kolizyjne)1. Jedyna nowość jest taka, że myślenie takie przeszło z poziomu anonimowych komentarzy internetowych na poziom oficjalno-państwowy (co jest zgodne z założeniem, że obecna „dobra zmiana”, to tylko dośnienie do końca naszej lokalnej wersji snu o wolności).

Znamy też relacje świadków. Przytoczmy jedną:

– Mój mąż widział w lusterku, co za chwilę się stanie. Zdążył tylko powiedzieć, że mamy się trzymać – opowiada poszkodowana. – Te samochody jechały tak szybko, że nie było możliwości, aby wyhamowały. Prawdopodobnie kierowca x5, widząc czerwone światło, zaczął hamować i uderzył w lawetę. Ta całą siłą uderzyła w bmw, którym jechał minister i jego kolega, a oni uderzyli w nas. Całe szczęście, mąż próbował uciekać i stało się tylko tyle.
Pani Ewelina jeszcze nie może zapomnieć o tym, co przeżyła podczas kraksy.

– Jak szybko trzeba pędzić, żeby tak skasować x5? Przecież ona nie ma pół przodu a ta druga tylu i boku! Moje dzieci płakały, były po prostu przerażone. Karetka zabrała mnie i kolegę pana ministra do szpitala. Moje dzieci i mąż zostali na kilkadziesiąt minut na zimnie. Z tego, co mówił mi mąż, jedynie straż pożarna wiedziała, co ma robić – dodaje pani Ewelina.

Odpowiadając na pytanie o prędkość, brzmi ona: „Dość niewiele, tak na oko, jakieś 50-60km/h. Poważne wizualne uszkodzenia to efekt działania tzw. stref kontrolowanego zgniotu. Istotą ich działania jest pochłonięcie jak największej ilości energii zderzenia, co właśnie objawia się względnie dużymi wizualnymi uszkodzeniami2„. Pamiętajmy jednak, że mówimy o prędkości zderzenia. Ta może być mniejsza niż prędkość jazdy, jeżeli kierowcy uda rozpocząć się proces hamowania. Stąd gdyby prędkość jazdy pojazdu od początku wynosiła 50km/h, to do kolizji najprawdopodobniej zwyczajnie by nie doszło.

Pochylmy się jeszcze nad tą kwestią „odpowiedniości” prędkości, gdyż bywa ona racjonalizowana w ten sposób, że taka kolumna musi jechać szybko, aby zapewnić większe bezpieczeństwo VIPom w środku.

No więc:

  1. Limuzyny rządowe są opancerzone, więc wiatrówki są im niestraszne. Broń palna niewielkiego kalibru też nie, więc z punktu widzenia bezpieczeństwa nie ma znaczenia czy taki pojazd jedzie z prędkością 50km/h, czy 250km/h. Z perspektywy ataku „przez zrzut płyty chodnikowej z wiaduktu”, to chyba jednak lepiej, by jechał 50km/h, bo wtedy łatwiej takową wyminąć. Tak czy inaczej, we wskazanym miejscu nie ma wiaduktu, z którego można by coś zrzucić.
  2. Grupy przestępcze wyposażone lepiej, lepiej znają też sposoby realizacji zamachu. Np. takie metody, z punktu widzenia których prędkość poruszania się pojazdu jest obojętna.
  3. Ustanowienie w czasach pokoju procedur, które „w imię bezpieczeństwa VIPów” zakładają możliwość śmierci postronnych małych dzieci, jest zwyczajnie obrzydliwe. Jednocześnie dość dobrze świadczy o podejściu władzy do społeczeństwa.
  4. Urojenia, np. takie o czyhających wszędzie zamachowcach (przecież suweren to nie zamachowcy. Do Polski nie wpuszczono też uchodźców, co rzekomo miało być gwarantem bezpieczeństwa wszystkich Polaków.), mogą być wyjątkowo szkodliwe dla otoczenia (włączając w to małe dzieci).

Lolek życzy czytelnikom, by w trakcie podróży nie trafiali na delegacje rządowe. Rządowi życzy jak najmniej wizyt w terenie. Radio Maryja jak najmniejszej liczby zorganizowanych sympozjów. A sobie poznania informacji, którędy można bezpiecznie przejechać w okolicach Torunia, tak z dala od rządowych limuzyn pędzących na spotkanie z Ojcem Rydzykiem.


  1. Skrzyżowanie w Lubiczu Dolnym było przebudowywane akurat za ostatnich rządów PO-PSL. 
  2. Przypomnijmy jeszcze, że strefa kontrolowanego zgniotu działa tylko jednorazowo. Nie pomaga tu żadne „odginanie blach”, gdyż właściwości fizyczne i struktura samej blachy ulega nieodwracalnym zmianom. Stąd właściciele „delikatnie malowanych” samochodów de facto nie mogą liczyć na zadziałanie takiej strefy. 
Reklamy
Karambol

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s