Polski sen o wolności

Dzień, jak co dzień. Rano mieszkańców Polski przywitał smog, a zaraz potem z radia zaczęły napływać informacje o postępach na froncie walk rewolucji drobnomieszczańskiej, którą już od ponad roku prowadzi nasz wielce umiłowany wódz – Pan Poseł Kaczyński.

Właśnie o taką Polskę walczyliśmy przez ostatnie 27 lat. Tak właśnie wygląda praktyczna realizacja naszego polskiego snu o wolności. I już chyba najwyższa pora zacząć śnić coś innego. Tyle, że nikt nie mówi, że będzie to proste. Brakuje też pomysłów, czym ten nowy sen miałby być w praktyce. Więc na razie śnimy coraz więcej tego samego. I polishujemy nasz Polish dream1.

Rewolucja drobnomieszczańska

Słowniki języka polskiego odnotowują dwa znaczenia słowa „drobnomieszczaństwo”:

  • jako klasę drobnych posiadaczy (niewielkich majątków prywatnych), czego bardziej współczesną definicją będzie klasa średnia, w szczególności ta niższa (kredytowa)
  • pogardliwie jako postawę życiową, w której panuje duże przywiązanie do konwenansów, a horyzonty myślenia są ograniczone.

Właśnie ten dualizm pojęciowy sprawia, że słowo „drobnomieszczańska” tak dobrze pasuje do opisu bieżącej rewolucji. Wiele z wdrażanych zmian jest robione z perspektywy tej klasy i przede wszystkim z myślą o interesach tej klasy. Z drugiej strony część społeczeństwa solidaryzująca z dotychczasowymi elitami szczególnie lubuje się w pogardliwych określeniach sympatyków rewolucji. A i trzeba przyznać, że w zapędach rewolucyjnych czasem trochę brakuje szerszej perspektywy niż drobnomieszczańska. Co oczywiście bardzo cieszy niektórych przedstawicieli innych klas społecznych – szczególnie wyższych. Szkoda tylko, że samo słowo „drobnomieszczaństwo” jest takie skomplikowane. Bo zmniejsza to szanse na jego eksport do innych krajów, gdzie toczone są obecnie zbliżone rewolucje. Zbliżone, bo w globalnej gospodarce wiele spraw ma się w zbliżony sposób. Ot, w wielu krajach drobnomieszczaństwo w wyniku działań koalicji neoliberalno-neolewicowych niezasłużenie zaczęto uważać za klasę najzamożniejszą. Biedacy, jak byli biedni, tak są biedni. Ale za to klasy wyższe stały się nawet biedniejsze od biedaków, więc zaczęły im się należeć liczne zwolnienia i obniżki podatków, a nawet zapomogi na te wielomilionowe premie przyznawane w sytuacji, gdy spekulacyjny interesik nie poszedł. Nic dziwnego, że klasa uznana za najzamożniejszą, z której kieszeni i ZUSów finansowano zarówno biednych, jak i bogatych biedaków, się zdenerwowała (tak delikatnie mówiąc). Oczywiście nie był to jedyny powód, a niektóre z powodów są różne w poszczególnych krajach. Może nawet kiedyś lolek zmotywuje się do napisania o tym kilku notek.

Rewolucja drobnomieszczańska, przynajmniej w Polsce, ma bardzo prawicowy charakter. Prawicowy, bo jest oparta na kulcie siły… siły Narodu. Prawicowa także dlatego, że jest oparta na wierze w to, że suma egoizmów drobnomieszczan nie przełoży się na skrajną degradację środowiska i życia społecznego, lecz spowoduje rozkwit Polski i Narodu. Nie dajcie się zwieść rżeniu, parskaniu i chrapaniu kucliberałów, że to rewolucja lewacka. Zwyczajnie inny, niż się kucliberałom marzy, jest tu podmiot, który ma być w zamierzeniu głównym beneficjentem rewolucji. Kucliberałowie wielbią bogaczy. Stąd ich przyzwolenie na różne „bezumowne zatruwanie innym życia” oraz głęboki sprzeciw wobec „ingerencji buciora Państwa w swobodę działań jednostki” (np. w zakresie prawa pracy) zwane też ślepotą na koszty zewnętrzne działalności oraz ślepotą na dysproporcje siły negocjacyjnej stron umowy (formalnej lub nie), która sprawia, że to silniejszy decyduje, gdzie w danej sytuacji była pięść, a gdzie nos. Stąd też sprzeciw wobec jakichkolwiek form zinstytucjonalizowanej pomocy w sytuacjach kryzysowych. W rewolucji drobnomieszczańskiej z kolei hołubiona ma być Pan i Pani Dulska. Dulska oczywiście chce mieć prawo do nieskrępowanej wycinki drzew z własnej posesyjki. Ale Dulska zna świat wystarczająco dobrze, by wiedzieć, że czasem noga może podwinąć się trochę bardziej niż było to do przewidzenia, a wykarmić dzieci trzeba. Ot Szanowny Pan Poseł Kaczyński jest zwyczajnie bystrzejszy od kucliberałów i wie, że bogaczy jest zbyt mało, by wygrać wybory, więc lepiej hołubić kogoś innego. A że bogacze mają wiele interesów wspólnych z drobnomieszczaństwem, to może nawet za bardzo się nie obrażą. Od biedy odpali im się miliard czy pół. Nie wierzcie też fanom Hitlera, którzy mówią, że obecna rewolucja jest lewacka. Pani Dulska najbardziej to chce sobie spokojnie grillować na swojej posesyjce. Rojenia o supremacji białej rasy oraz Polski od „morza do morza” średnio ją pociągają2. Ale ich zwalczanie też. Znowu Poseł Kaczyński okazał się mądrzejszy. Chociaż kto wie na jak długo, bo rewolucja drobnomieszczańska

to tylko więcej tego samego

Dokładnie, to tylko ulepszona wersja snu śnionego przynajmniej od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Snu, w którym wyprowadzamy się ze złego komuszego bloku z wielkiej płyty i z centralnym ogrzewaniem  do domku z ogrzewaniem śmieciuchowym gdzieś na przedmieściach. I żaden lewak nam w tym nie przeszkadza. Snu, w którym pokonujemy złego biurokratę, który zakazuje nam wyciąć drzewo rosnące na NASZEJ działce. Snu, w którym sprawy administracyjne przestają się ciągnąć się latami, a ustawa poddana rankiem pod obrady sejmu, wieczorem jest już podpisana, a następnego dnia obowiązuje, co stanowi dowód na ostateczne zwycięstwo idei sprawnego państwa. Snu, w którym zwycięzcy ustawionych konkursów zostają oderwani od koryta, a nowi są powoływani osobiście przez wodza według transparentnego kryterium lizusostwa. Wreszcie snu, w którym wreszcie nastaje sprawiedliwość, a wysokich emerytur pozbawia się nie tylko tych, którzy jeszcze się ich nie dorobili, ale też tych, którzy do tej pory zasłaniali się jakąś tam konstytucją z jej prawami rzekomo nabytymi… nabytymi na zasadach, o których młodzież dziś już nawet nie marzy. To właśnie przesądza o stwierdzeniu, że mamy do czynienia z rewolucją. Rewolucją wyczekiwaną od tylu lat, przynajmniej od 1999. W końcu ktoś przywileje emerytalne mundurówki w końcu trochę przykrócił. A przez to przecież OFE się rozsypało. Wiecznie uprzywilejowani nauczyciele też w końcu dostali swoją deformę. Niech cierpią na bezrobociu. Gimnazja i tak nie działały, bo ukończenie studiów przestało być gwarantem dobrze płatnej pracy. PISA i międzynarodowe konkursy, jak Imagine CUP czy inne zabawy w konstruowanie modeli samolotów, się nie znają.

Ale czy zmiana snu jest w ogóle możliwa?

Czy możemy zacząć śnić coś innego? Czy też raczej czeka nas kolejny etap pt. „jeszcze więcej tego samego”? Trudno to dziś stwierdzić.

Z jednej strony nasz sen zaczyna nam coraz bardziej śmierdzieć. Atmosfera dosłownie staje się coraz bardziej rakowa – nawet bardziej niż za komuny z jej tysiącem hut zbudowanych z okazji tysiąclecia Polski. No cóż okazało się, że mieszkanie na przedmieściach jest drogie… bardzo drogie, a standardowe metody redukcji kosztów, tj. przydomowe spalarnie odpadów zmieszanych oraz 1050 letnie struclowozy sprawiają, że wracamy do czasów, w których widać czym się oddycha.

Z drugiej strony to chyba jeszcze nie przełożyło się na świadomość, że tylko dość radykalne (jak na polskie standardy) samoograniczenie się może poskutkować globalnym polepszeniem się życia ogółu. Że potrzebujemy Państwa właśnie dlatego, by te ograniczyło nam wolność działań, bo tylko tak można ograniczyć swobodę do bycia podtruwanym przez innych. I że ta przestrzeń wspólnotowa jest wbrew pozorom dość rozległa. Oraz czym dany podmiot jest silniejszy, tym większa spoczywa na nim odpowiedzialność za tę przestrzeń. Bo inaczej stwierdzenie, że „społeczeństwo ma służyć obywatelowi” bardzo łatwo zamienia się w „Polacy mają służyć Kaczyńskiemu” albo gorzej.

Z trzeciej strony lewica została dość skutecznie wykluczona z debaty oraz skompromitowana przez elity neoliberalno-neolewicowe. Odpowiedź „więcej tego samego” jest w wielu sytuacjach jedyną odpowiedzią, która krąży po mainstreamie. A o tym, że fundusze „proekologiczne” zaskakująco często de facto oznaczały zrzutkę na nową Teslę dla prezesa, to może szerzej napiszę innym razem.

Z czwartej strony sama lewica musi opracować nowe przekonujące narracje. Niektóre stare rozwiązania, jak podatki progresywne, są dobre. Ale inne, jak np. co zrobić z rozrostem rakowej tkanki przedmieść, dopiero muszą zostać rozwiązane. Sto lat temu takich problemów nie było, a jak już wiemy, niektóre nazbyt radykalne chemioterapie, mogą skończyć się u pacjenta chorobą Trumpczyńskiego. Szerzej o tym może kiedy indziej.

Z piątej zaś strony, sytuacja sprzyja sprzymierzeniu się lewicy radykalniejszej (rewolucyjnej) z lewicą „postępu w granicach prawa”. Coraz bardziej widać, że po PiSie w przynajmniej niektórych aspektach będzie potrzebny reset. Tylko czy będzie to reset demokratyczno-lewicowy, który zakłada dużo więcej niż powrót do wcześniejszego etapu snu? Jest duża szansa na to, że tak. W końcu ta inna opozycja jest znana z tego, że nawet po 140 latach zrealizuje słuszne roszczenia człowieka podającego się za reprezentanta kogoś poszkodowanego przez Bieruta. Więc należy się spodziewać, że i za 140 lat będzie żądać słusznych reparacji dla ludzi poszkodowanych przez Kaczyńskiego. Oczywiście o wielu innych „pomniejszych” roszczeniach przy okazji zapominając.

Lolek życzy słodkiego snu… podczas którego wdycha się możliwie mało tlenku węgla i tlenków azotu3.


  1. Przepraszam za tę wrzutkę korpogadkową. Ale to też w końcu jest element naszego snu, w którym język polski staje się językiem międzynarodowym :-P 
  2. Pani Dulska wie też, że część jej rodziny, z którą grilluje, jest zatruta myślą antyPiSowską. Więc przy grillu unika pewnych tematów. Ale skoro grilluje, to wbrew rojeniom niektórych w Polsce nie ma atmosfery na wyjazd czołgów na ulice 
  3. Lolek ewidentnie nawdychał się ich dużo, bo inaczej tej notki nie da się wyjaśnić :-P 
Advertisements
Polski sen o wolności

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s