„Robin Hood” wg PiSu

PiS przepycha napisaną na kolanie ustawę „za życiem” aka „chazanowe” vel. „trumienkowe”. Ustawa ma dwa cele:

  1. Pokazać, że zwolenniczkom wyboru chodzi tylko o dokonanie aborcji. Cel ten został w pewnym stopniu osiągnięty – w Internecie roi się od komentarzy ludzi, którym wydaje się, że są pro choice, co nie przeszkadza im dywagować o tym ile to kobiet zachowa się „niemoralnie” i usunie ciążę, tfu celowo jej nie usunie, żeby „zarobić cztery tysie”. W rzeczywistości, biorąc pod uwagę fakt, że kobiety te musiałyby zgodzić się na około 16-30 tygodni (tych trudniejszych, bo od końca) ciąży pod opieką profa. Chazana, to można spodziewać się że chęć do nachapania się będzie znikoma. W końcu mówimy o „wynagrodzeniu za bycie inkubatorem” rzędu 0,79-1,49PLN/h i to przy ryzyku, że nie zostanie ono wypłacone. Justyna Samolińska szacuje, że mimo wszystko mogą się znaleźć tu desperatki z komornikiem na karku. Ale i ona w lolka odczuciu przeszacowuje, bo zaawansowana ciąża uniemożliwia pracę na czarno, a ta mimo wszystko będzie dużo lepiej płatna. Oczywiście druga sprawa to to, jaki realny wybór w sprawie aborcji ma ciężarna znajdująca się pod opieką profa. Chazana? Albo taka znajdująca się pod wpływem męża kata, który liczy na bonus na chlanie? A jeszcze inna sprawa, to jakie  szanse na badania prenatalne i opiekę lekarską (co jest wszak wymogiem wypłaty) mają ciężarne aż tak bardzo wykluczone? Można więc stwierdzić, że pieniądze te trafią do już przekonanych (z innych powodów) albo takich, które nie miały innego wyboru. No i dobrze – lepsze cztery tysie wsparcia dla niepełnosprawnego niż zero. Chociaż przy cenach rehabilitacji, to jest kropelka w oceanie potrzeb.
  2. Podzielić niepełnosprawnych na tych lepszego i gorszego sortu. Te lepszego sortu, to takie z glejtem, że miały wady przed porodem lub spowodował je poród. Te gorszego sortu, to te, które nabawiły się niepełnosprawności po urodzeniu albo nawet i przed, ale nie mają na to glejtu (przecież nie zawsze da się określić, kiedy jakaś niepełnosprawność powstała). Weźmy tutaj np. taki niedosłuch. Niedosłuch dość często dotyka osób z Zespołem Downa. Jednak nie ogranicza się do nich. Może być on wrodzony lub nabyty (np. w drodze infekcji). We wczesnym dzieciństwie względnie trudno jest go jednak zdiagnozować (nie do końca wiadomo czy dziecko, które nie reaguje na jakiś dźwięk „nie słucha” czy „nie słyszy”). Są oczywiście pewne alarmujące sygnały – związane z opóźnieniami rozwoju mowy. Istnieje też obiektywne badanie ABR (BERA), jednakże jest dość skomplikowane i wykonywane w warunkach szpitalnych. Na dzień dzisiejszy wszyscy podejrzani o niedosłuch czekają sobie na to badanie w jednej kolejce. Pół roku kolejki nie jest niczym niezwykłym. Po wejściu w życie przepychanej przez PiS ustawy, dziecko Bernadety Krynickiej z PiS będzie miało dostęp do badań bez kolejki. Natomiast ewidentnie gorszego sortu minionki innych będą czekały w kolejce lata. Nadmienić trzeba też, że takie badanie ABR bywa niezbędne do stwierdzenia niepełnosprawności. W tym kontekście nie powinno więc dziwić, że szacowane koszty wdrożenia ustawy są niskie. Osoby empatyczne i lubujące utylitaryzm (ale nie w wulgarnej neoliberalnej wersji) być może zainteresuje też fakt, że wczesne rozpoznanie ewentualnego niedosłuchu ma krytyczne znaczenie dla rozwoju intelektualnego dziecka (w swoje myśli się zazwyczaj wsłuchujemy). Tyle pieczeni na jednym ogniu o_O.

Lolkowi pozostaje tylko życzyć wszystkim cierpliwości.

Advertisements
„Robin Hood” wg PiSu

Jedna uwaga do wpisu “„Robin Hood” wg PiSu

  1. Warto nadmienić jeszcze, że uprzywilejowanie niepełnosprawnych dzieci Pani Krynickiej czy Pana Jakiego kosztem innych dzieci niepełnosprawnych (poprzez wyrzucanie ich na koniec kolejki a co za tym idzie opóźnienie leczenia lub nawet diagnostyki umożliwiającej nadanie statusu osoby niepełnosprawnej i w ogóle rozpoczęcie leczenia) nie zawsze będzie wystarczające do zapewnienia lepszego poziomu opieki tym pierwszym. Niedostępność opieki ma różne wymiary. Jednym z nich jest najzwyczajniejsza odległość miejsca rehabilitacji od miejsca zamieszkania, szczególnie jeśli rehabilitacja ma odbywać się cyklicznie. Tutaj paradoksalnie może wystąpić sytuacja, że niepełnosprawne dzieci uprzywilejowane nie będą miały lepiej, niepełnosprawne dzieci gorszego sortu będą miały gorzej (bo nie będą miały wykonanej odpowiedniej diagnostyki, niezbędnej do podjęcia skutecznej rehabilitacji), a punkty rehabilitacji będą świecić pustkami.

    Zwiększenie dostępności przestrzennej tych punktów wymagałoby innych zapisów ustawowych, w szczególności zmian w budżecie. Sama klasyfikacja na lepszy i gorszy sort to tu za mało.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s