Słabszym należy pomagać bardziej

Jakiś czas temu lolek natrafił na osobę, która się zastanawiała się:

(…) nawet gdyby stworzyć milion hospocjów, wyposażyć je (…)… gdyby zapewnić fachową dostępną pomoc w każdym zakresie dla rodzin / dzieci takich urodzonych niepełnosprawnych / nieuleczalnie chorych to czy nadal byłby to argument żeby całkowicie zakazać aborcji tzw eugenicznej? czy sam fakt takiej opieki jest wystarczający dla kobiety, żeby zdecydowała się z własnej nieprzymuszonej woli urodzić takie dziecko?

Zastanawianie się było pokłosiem wypowiedzi Pana Posła Żalka mówiącego o straszliwej dyskryminacji niepełnosprawnych nienarodzonych.

Odpowiedź na postawione przez zastanawiającego się pytanie w skrócie brzmi „nie jest i to nie tylko aborcji tzw. „eugenicznej” (tzw., bo z eugeniką takowe aborcje nie mają zbyt wiele wspólnego), ale w ogóle nie jest to wystarczające do zakazywania jakiejkolwiek aborcji”.

Trzeba przyznać, że Pan Poseł Żalek dość sprawnie posługuje się tu terminologią lewicową budując swoje argumenty przeciw aborcji płodów nie rokujących na życie po urodzeniu. Ma to oczywiście pewien powab. Najlepiej jest odpierać takiego rodzaju argumentację również z lewicowej perspektywy, gdyż perspektywa libertariańska (wolność zarodka kończy się na ścianie mojej macicy) czy utylitarna (minimalizujmy globalne cierpienie) mogą nie trafić tak dobrze do słuchacza uwiedzionego słodką gadką Pana Posła.

Na początek uwaga dotycząca różnych praw człowieka. Otóż są one często uzależnione od wieku (dzieci podpadają np. pod konwencję o prawach dziecka a dorośli mają prawa wyborcze)1. Istnieją od nich też wyjątki. W przypadku prawa do życia dość typowym wyjątkiem jest np. działanie w samoobronie (czy ktoś kiedyś widział prolajferów protestujących przeciwko temu?). Warto wspomnieć też, że życie nie musi być podtrzymywane w sposób uporczywy (z czym zdaje się nawet zgadzać kościół katolicki). Istnienie wyjątków z jednej strony pokazuje, że prolajferzy rozmijają się z rzeczywistością, gdy mówią, że prawo do życia ich nie ma. Z drugiej strony utrudnia spór, bo przy prawie do integralności cielesnej czy samostanowienia też można dołożyć gwiazdkę. A dokładanie gwiazdek jest jak wiadomo przywilejem silniejszych.

Przejdźmy teraz do samego zagadnienia „dyskryminacji niepełnosprawnych płodów”. Jak już wspomniałem parę notek temu lewica działa w myśl zasad egalitaryzmu, które można upraszczając streścić zdaniem „słabszemu trzeba pomagać bardziej”. Uznając zatem płód za człowieka2 nietrudno dojść do wniosku, że jest on jednocześnie podmiotem najsłabszym, któremu należy pomagać najbardziej. Szach mat zwolennicy mordowania nienarodzonych.

Tyle, że nie. Pewnym istotnym problemem etyki w Polsce jest jej skucowienie. Przez analogię do serwowanych przez kuców przykładów ekonomicznych, gdzie mamy zazwyczaj dwa równoważne podmioty wymiany handlowej (stanowiącej pojedynczą czynność) i nic poza tym nie istnieje, tak i w skucowiałej etyce mamy dwa podmioty, które w kompletnej próżni robią coś (jedną rzecz) lub nie robią. Oczywiście wystarczy wyjrzeć przez okno3, by zobaczyć, że mówimy tu o znacznych uproszeniach, czasem zbyt dużych, by jakiekolwiek dywagacje w zakresie takich przykładów miały jakikolwiek praktyczny sens. Stosowanie kucowatej etyki wpływa też bardzo niekorzystnie na proces stanowienia prawa (jakbyście jeszcze się zastanawiali dlaczego w Polsce bywa z tym tak kiepsko), gdyż takowy powinien uwzględniać wszystkie podmioty, których dotyczy, czyli często miliony, a nawet miliardy.

Wracając do obowiązku pomocy – zdanie mówiące, że bardziej należy pomagać słabszym sugeruje, że obowiązek udzielania tejże pomocy w większym (a przynajmniej niemniejszym) stopniu spoczywa na silniejszych, gdyż elementem udzielanej pomocy może być przynajmniej częściowe zwolnienie z obowiązku świadczenia jej osoby, która jest adresatem tejże pomocy. Tak czy inaczej dość naturalne obrzydzenie powinno wzbudzać zachowanie opisane w poniższej historyjce.

Ty mój drogi podnóżku masz obowiązek skoczyć w ogień i ratować te osoby – nawet za cenę własnego zdrowia i życia. Spiesz się, bo masz ich do uratowania dużo – masz roboty na jakieś parę miesięcy. Ja tymczasem przy kawce omówię z kumplami wysokość kary, która Cię spotka, jeśli uznamy, że niewystarczająco się starałeś. A potem skoczę sobie na miasto na piwko.

Zastanówmy się zatem, jak poszczególne podmioty są pod względem siły lub słabości  usytuowane w rozważanym zagadnieniu. Ciężarna będzie sytuowana tu raczej wśród najsłabszych podmiotów. W końcu ciąża, chociaż nie jest chorobą, to nakłada dość poważne ograniczenia na życie człowieka. Na tyle poważne, że np. pracodawca może mieć ochotę rozstać się z ciężarną pracownicą (kiedy ostatnio prolajferzy stali w obronie prawa pracy albo chociaż bronili zakazu eksmitowania ciężarnych de facto na bruk?). Z kolei Pan Poseł Żalek, jako przedstawiciel rządzących elit mających zdolność kreowania prawa, lokuje się w tychże elitach właśnie.

Jeśli natomiast chodzi o oczekiwania pomocy, no to od ciężarnej oczekujemy sporo, bo osobistego świadczenia przeciętnie 6720 godzin nieustającej pomocy ratowania życia. Osobistego, bo świadczonego własnym ciałem. Ostatnio także z narażeniem zdrowia i życia. Nieustającej, bo 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Jako, że ciężarne są dość słabymi podmiotami, to minimum taki standard powinien być ustalony też dla pozostałych podmiotów, w szczególności tych silniejszych.

Tymczasem podmioty te nie mają nawet obowiązku oddawania krwi, chociaż obowiązek taki jest lżejszy niż stawiany ciężarnym, więc bardziej adekwatne byłoby tu dawstwo organów. Obowiązek pomocy ze strony zwykłego człowieka kończy się na obowiązku wezwania odpowiednich służb. Nikt z aptekarską precyzją nie będzie rozważał czy wystarczająco mocno uważało się na  zajęciach z pierwszej pomocy. Nikt nie będzie też oczekiwał od przedstawicieli profesjonalnych służb, np. od wykwalifikowanego ratownika medycznego, by ten świadczył nieprzerwaną pomoc przez tyle tysięcy godzin. Tym bardziej nikt nie oczekuje tego od lekarzy. Tym daje się wręcz przywilej rezygnacji ze świadczenia pomocy, jeśli „uraża to ich sumienie”. Nikt nie oczekuje też od strażaków, by skakali w ogień. Ba od czasu, gdy odeszliśmy od konceptu kary, jako zemsty, a po akcjach ratunkowych oczekujemy raczej skuteczności niż okazji do dawania przykładu, to nie oczekujemy też za bardzo takiego skakania w ogień od podpalacza4. Nawet wobec szpitala czy służby zdrowia, jako całości, oczekiwania takie bywają postrzegane przez pryzmat dostępnych budżetów. Oczekiwania wobec ciężarnych są zatem wobec reszty (często silniejszych) podmiotów absolutnie ponadstandardowe.

To powinno wyjaśniać dlaczego strona prolajf poświęca tak dużą uwagę dezinformacji. Według której ciąża nie jest, jak sama nazwa wskazuje uciążliwością, lecz jakimś „stanem błogosławionym”, co ma sugerować, że to nawet lepiej niż trafienie szóstki w totka i przynależność do rządzącej elity na raz. Aborcja nie jest z kolei aborcją, ani nawet (zakładając podmiotowość płoda) zaprzestaniem świadczenia intensywnej i dość uporczywej pomocy5, lecz morderstwem porównywalnym do brutalnej napaści z wykorzystaniem niebezpiecznego narzędzia w celu kradzieży ajfona.

Ba, prolajferom często tak bardzo zależy na karaniu, że nie mają większych oporów nazywać najgorszymi epitetami ludzi walczących o rzeczywistą poprawę bytu przed i po narodzeniu. Bez względu na to czy mówimy o polepszeniu okołoporodowych standardów medycznych, czy o polepszaniu standardów środowiskowych, czy o polepszaniu standardów socjalnych, czy standardów edukacyjnych (swoją drogą tu też mamy do czynienia z machiną dezinformacji), czy też o postulowaniu jakichkolwiek innych rozwiązań, które rzeczywiście przyczyniają się do zmniejszenia liczby aborcji lub naturalnych poronień.

Podsumowując. To dobrze, że rząd deklaruje jakąś pomoc dla niepełnosprawnych. Pole do działania wydaje się być tu duże – nawet przy założeniu nieangażowania dużych środków finansowych (ot, np. unifikacja podwójnego systemu orzecznictwa). Pomoc taka nie powinna stanowić jednakże jakiejś karty przetargowej, gdyż jako taka zwyczajnie należy się niepełnosprawnym.

Mam nadzieję, ze kawka czy tam piwko smakowało.



  1. Swoją drogą dość ciekawy temat na kolejną notkę, szczególnie w zakresie prawa do nauki. 
  2. Dywagacje na ten temat są IMO wygodnym dla prolajferów tematem zastępczym. Lolek pozostanie tu przy swoim, uznawanym za niezwykle kontrowersyjne jak na czas i miejsce, zdaniu, tj. twierdzeniu, że zarodek ludzki jest zarodkiem ludzkim, a zaśniad groniasty, zaśniadem groniastym. 
  3. Sprawdzić, czy nie astronauta z międzynarodowej stacji kosmicznej. 
  4. To na wypadek, gdyby przypadkiem trafił tu jakiś fan karania ciążą za seks, ale tylko kobiet, bo w jego odczuciu taka kara „uczy odpowiedzialności” a nie skutkuje pojawieniem się kolejnej „matki madzi”. 
  5. W przypadku przypadków płodów, które nie rokują na życie po urodzeniu oraz w przypadku założenia pełnej ich podmiotowości, kontynuując (wymuszając kontynuowanie) ciążę, de facto mamy do czynienia z uporczywą terapią. I kolejne potwierdzenie, że zdaniem zygotarian, godna śmierć oznacza śmierć po przejściu przez drogi rodne. Albo raczej potwierdzenie na tezę, że zygotarianom chodzi wyłącznie o gnębienie kobiet, a nie jakieś tam docenienie wartości życia. 
Advertisements
Słabszym należy pomagać bardziej

2 uwagi do wpisu “Słabszym należy pomagać bardziej

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s