Spróbuj tęczy

Dzisiaj szybki wpis awaryjny w ramach niesienia pomocy umiłowanym siostrom i braciom w lewactwie. Chodzi o porównanie uchodźców do drażetek Skittles popełnione przez młodego Trumpa, syna tego Trumpa.

„Młody Trump chciał w obrazowy sposób pokazać, że ojciec ma rację, kiedy żąda zamknięcia granic USA dla muzułmanów, w szczególności muzułmańskich uchodźców. Akurat w sobotę imigrant z Afganistanu podłożył bombę w śmietniku na Manhattanie. Trump junior opublikował na Twitterze zdjęcie miseczki drażetek Skittles z komentarzem: <Gdybym pokazał Ci miseczkę skittles i powiedział, że trzy z nich są trujące, to czy zaczerpnąłbyś z tej miseczki garść? Tak właśnie wygląda problem z syryjskimi imigrantami>.

Lewicowe odniesienie się do tej wrzuty oparte jest zazwyczaj o argumentację:

  1. Argument jest nazistowski – jego mutacja po raz pierwszy pojawiła się w antysemickim nazistowskim magazynie „Der Stürmer„.
  2. Trump przywłaszczył zarówno sam argument, jak i rekwizyty niezbędne do jego przedstawienia. W tym „okradł” uchodźcę.
  3. Producent Skittles nie chciałby, by jego drażetki robiły za ludzi w takich porównaniach.
  4. Argument „ze statystyki”, że tak na prawdę nie mamy miski, lecz basen.

Tylko ten ostatni argument stanowi bezpośrednią odpowiedź na argument Trumpa. Jest to odpowiedź słaba. Ludzie są zazwyczaj niepoprawnymi optymistami w kwestii oceny ryzyka (inaczej wypadków samochodowych byłoby znacznie mniej). Jednak odpowiednio „zmotywowani” potrafią bać się nawet ryzyka rzędu 3 na dziesięć miliardów. Szczególnie, jeśli z wykonania danej czynności nie widzą większych korzyści. Możliwe, a nawet zrozumiałe, może być zatem podejście „po co ryzykować, nawet tak niewiele, jeśli można nie ryzykować wcale”.

Clue sprawy jest jednak takie, że w życiu NIE JEST tak, że istnieje jakaś miseczka, do której jeśli tylko się chce, można sięgnąć garścią.

Takiego rodzaju porównania nadają się co najwyżej na scenariusz post-apokaliptycznego horroru, w którym samotny (dosłownie samotny) ocaleniec chroniący się w swojej twierdzy przed hordami zombie zastanawia się czy wpuścić do niej jakąś inną grupkę ocaleńców, z którą nawiązał kontakt. W końcu kilku z nich może być zainfekowanych.

Tymczasem wystarczy wyjrzeć przez okno, by przekonać się, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Że żyjąc naszą szarą codziennością, co chwila spotykamy się z innymi ludźmi. Analogią byłoby zatem to, że życie pakuje nam siłą te Skittles jedno za drugim prosto w gardło.

A więc jedyne co się w analogii Trumpa jr zgadza, to to, że niektórzy ze spotkanych przez nas ludzi są „zatruci” (wyrządzają nam krzywdę).

Oczywiście mamy też pewną swobodę w zakresie umożliwienia lub nie dosypania do naszego „narodowego basenu” miski „Skittlesów z zagranicy”. Ale nie miejmy złudzeń, że ten nasz narodowy basen to kraina chmurą i tęczą płynąca, a dosypujemy jakieś same zatrute draże. Lolek musi się w tym miejscu zwierzyć z sekretu, że dostał po mordzie parę razy w życiu. Raz komuś spodobał się jego telefon, a raz zupełnie za friko. Za każdym razem miał do czynienia z najprawdziwszymi Polakami, a nie jakimiś tam imigrantami. Lolek ma też wrażenie, że nie jest osamotniony w takiego rodzaju doświadczeniach życiowych.

Stąd można oczekiwać, że udział draży zatrutych jest zbliżony zarówno w basenie, jak i w misce. Więc można dosypywać ich do woli, a i tak nic od tego dosypywania się nie zmieni.

Oczywiście można argumentować, że imigranci nie znają dobrze miejscowych zwyczajów, np. prawa, więc kradną w sposób efektowny wyjeżdżając bez płatności ze sklepu wózkiem załadowanym na górkę. No rzeczywiście, miejscowi dla odmiany mogą wiedzieć, że przy niewielkiej wartości łupu nie ma wielkiego przestępstwa, więc jednorazowo będą wynosić mniej. Ale za to będą wynosić częściej. Można też argumentować, że uskuteczniane gdzieniegdzie pomysły jednej kary dla imigrantów (deportacji) bez względu na wagę przestępstwa (nieważne czy kradzież cukierka, czy brutalny gwałt i morderstwo dziecka) mogą spowodować zwiększenie agresywności przestępstw popełnianych przez tychże imigrantów. Ot takie wymuszanie większej przestępczości. Nie wiem nie znam się. Ale nawet w czarnym scenariuszu wiele to w życiu przeciętnego człowieka nie zmienia.

Myślę, że już najwyższa pora zadać parę pytań prawicowcom, którzy wmawiają nam, że wystarczy tylko pozbyć się uchodźców, a Polska i Unia (z której wyjdziemy) stanie się krajem drażami i miodem płynącym. Pytań o to, jak zamierzają „pozbyć się tych uchodźców” i jakie dają gwarancje, że nie skończy się tak jak ostatnio. A przypomnijmy, że ostatnio skończyło się tak, że Niemiec, któremu Hitler obiecał świetlaną przyszłość, opłakiwał bliskich, którzy zamarzli gdzieś na froncie wschodnim, siedząc w gruzowisku, które było jego domem, ale zostało zbombardowane przez aliantów.

(Nie to, żeby lolek spodziewał się odpowiedzi, bo się nie spodziewa. Ostatnimi dwoma razami też się nie spodziewał).

 

 

 

 

Advertisements
Spróbuj tęczy

Jedna uwaga do wpisu “Spróbuj tęczy

  1. teogderyk pisze:

    Wygląda na to, że komentatorlolka, z którym toczyłem „flejma”, rzeczywiście wyniósł się na dobre lub przynajmniej potraktował poważnie zapewnienia lolka, że do grudnia nie będzie żadnego ruchu w interesie. Tak więc, choć, jak mawiał klasyk, nie chcem ale muszem, na mnie spada przykry obowiązek polimeryzowania z lolkiem.

    Do komentarza lolka dotyczącego komentarza syna Trumpa nie mam jak się przyczepić. Istotnie, przywiązanie do faktów odziedziczył po mieczu, o umiejętność plagiatowania po kądzieli. Także w ramach czystego czepialstwa, mając niewielką nadzieję na zapoczątkowanie jakiekolwiek dyskusji, miałbym jedynie małą zapytywalność. Co konkretnie lolek miał na myśli pisząc:

    Pytań o to, jak zamierzają „pozbyć się tych uchodźców” i jakie dają gwarancje, że nie skończy się tak jak ostatnio. A przypomnijmy, że ostatnio skończyło się tak, że Niemiec, któremu Hitler obiecał świetlaną przyszłość, opłakiwał bliskich, którzy zamarzli gdzieś na froncie wschodnim, siedząc w gruzowisku, które było jego domem, ale zostało zbombardowane przez aliantów.

    Przyznaję, jeśli chodzi o historię, to moja wiedza ogranicza się do tego co mi wpojono w podstawówce i liceum dawno temu, jeszcze za pierwszego lodowca. W ramach tej narracji, wujek Adolf nie miał problemów z imigrantami a raczej z autochtonami zasiedlającymi tereny na wschód od Odry, tak potrzebne 1000-letniej Rzeszy. W końcu Drang nach Osten to nie to samo co „Gwałco nasze kobity i przeżerajo moje podatki!”.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s