A może tak propozycja ustawy?

dzieci_nieubogacaja
Dane GUS „Budżety Gospodarstw Domowych w 2015”

Fanów ustawy antyaborcyjnej można z grubsza podzielić na kilka kategorii:

Czytaj dalej „A może tak propozycja ustawy?”

Reklamy
A może tak propozycja ustawy?

Przenajświętsza Rzeczpospolita

Tytuł notki nawiązuje oczywiście do książki Jacka Piekary, która jeszcze 10 lat temu była klasyfikowana w kategorii „science fiction”, a dziś powoli staje się zapisem historii najświeższej. Zbliżamy się do momentu uchwalenia tzw. ustawy antyaborcyjnej:

  • ustawy, która zapewni trochę etatów prokuratora-podpaskowego inkwizytora dla chętnych osób dysponujących dość specyficznym sumieniem, by mogli się realizować ścigając kobiety za to, że te niewystarczająco skutecznie uniknęły efektów ubocznych cywilizacji w postaci różnego rodzaju zanieczyszczeń, więc poroniły. Oczywiście nie przeszkodzi to obrzydliwcom na państwowych posadach w generowaniu tychże zanieczyszczeń. A że państwowe posady trzeba opłacić, to zapewne znowu okaże się, że zabrakło kasy na dofinansowanie niepełnosprawnych.
  • ustawy, dzięki której dzieci narodzone będą musiały odwiedzać swoje matki w więzieniu, bo te zostały skazane za poronienie przez sędzinę, która uważa, że spaliny to samo dobro, a lewackie media swoimi cozimowymi statystykami zaczadzeń zwyczajnie kłamią, żeby nagonić klientelę producentom pieców.
  • ustawy, dzięki której dzieci narodzone będą musiały razem z lekarzami patrzeć na proces własnego osieracania, bo ustawa przewiduje możliwość ratowania życia kobiety, dopiero, gdy będzie na to za późno.
  • ustawy, która spowoduje dodatkowy wzrost liczby trupów, zarówno tych nienarodzonych, jak i tych narodzonych, bo zmniejszy się liczba pracodawców chętnych do zatrudniania kobiet prewencyjnie odsyłanych na L4 w pierwszym miesiącu ciąży oraz tych tolerujących inspekcje prokuratorów szukających po firmie współudziałowców podpaskowego morderstwa. Niejasny na dzisiaj jest status ciężarnych kobiet pracujących na śmieciówkach, którym L4 nie przysługuje. Nie wiadomo czy do odpowiedzialności za prenatalne dzieciobójstwo będą pociągane tylko one, bo mogły nie pracować (i nie jeść), czy też zleceniodawcy będą ścigani za współudział. Lolek obstawia to pierwsze, szczególnie w sytuacji powiązań zleceniodawcy z miejscowym proboszczem. Samorządy raczej na pewno wyłgają się z obowiązku pomocy ciężarnym kobietom jakimś otwarciem jednej na gminę jadłodajni Caritasu (to wina jedenastoletnich wielokrotnie brutalnie zgwałconych ciężarnych kobiet, że nie chciało im się do takiej jadłodajni chodzić pieszo 10km w jedną stronę).
  • ustawy, która przerzuci na noworodki i niemowlaki obowiązek opieki nad niepełnosprawną w wyniku porodu matką.
  • ustawy, która dobije już dziś skrajnie niedofinansowaną służbę zdrowia i rehabilitacji, dzięki czemu Polska będzie mogła się szczycić jednym z najwyższych odsetek osób niepełnosprawnych, którym nie udzielono pomocy, więc te nie osiągnęły samodzielności. Już dziś jest z tym tak sobie, chociaż kwestie te zostały w dużej mierze przerzucone na organizacje pożytku publicznego i nikt nie zabrania przelania milionika czy dwóch na rehabilitację niepełnosprawnych dzieci, zamiast na budowę kolejnego wielometrowego pomnika.
  • ustawy, która uraduje parę osób, gdyż te staną się panami życia i śmierci, którzy udzielając jałmużny i dokarmiając przedłużą agonię czyjegoś nędznego żywota, a nie udzielając i nie dokarmiając będą mogły szczycić się postępowaniem zgodnie z normą współczesnych religii, które najwyraźniej odrzuciły uczynki miłosierdzia i stąd głoszą potrzebę ochrony życia do naturalnej śmierci (śmierć głodowa jest naturalna).
  • ustawy, która uraduje parę innych osób, gdyż te z pozycji względnego luksusu będą mogły zachwalać życie w nędzy. Niech im ciastko utkwi w gardle.

Co spowodowało, że nasze społeczeństwo popadło w aż takie moralne zeszmacenie i w ogóle rozpatruje takie propozycje ustaw?

Czytaj dalej „Przenajświętsza Rzeczpospolita”

Przenajświętsza Rzeczpospolita

500plus na furę

Zainspirowany nieoczekiwaną dyskusją na moim niszowym blogasku poruszę dziś temat funkcjonowania programu 500 plus. Dużo na ten temat napisał ostatnio Kamil Fajfer, znany skądinąd ze świetnego fejsbukowego portalu „Magazyn Porażka1. Wystarczy zatem, że w niniejszej noci przedyskutuję tylko jeden „argument” podnoszony przeciw temu programowi, mianowicie:

zamiast inwestować w rodzinę, to za 500+ kupujo samochody

Czytaj dalej „500plus na furę”

500plus na furę

V RP już się zbliża

Lolek bywa zafascynowany tym, w jaki sposób niektórzy przedstawiciele „liberalnej z nazwy” i parówczanej w smaku części społeczności podchodzą do zwycięstwa PiSu w ostatnich wyborach oraz tego, jak sytuacja będzie się rozwijać. Bywa zafascynowany, bo często mówimy tu o czystej maści fantazjowaniu. Ale zacznijmy od początku.

Dlaczego ludzie zagłosowali na PiS?

Mówiąc szczerze to chyba tego nie wiemy. Przynajmniej lolek nie spotkał się z poważną analizą na ten temat. Taką, w której ktoś na poważnie by się o takie rzeczy wyborców PiSu pytał.

Oczywiście nie jest to nic niezwykłego. Przykładowo Joanna Elvy badając proces uchwalania lokalnych planów transportowych w Wielkiej Brytanii wskazała, że tam też nikt* się nie pytał o zdanie takich np. samotnych rodziców czy biedaków (typowych grup zagrożonych odtransportowym wykluczeniem społecznym). Niepytanie się nie przeszkodziło oczywiście w ustalaniu jakiś polityk specjalnie pod te grupy. Dla odmiany w Leicester zapytano się mniejszości etnicznych (kolejna grupa zagrożona, niedowiarki mogą sobie prześledzić ostatnie wiadomości z Harlow) co sądzą, ale nie przełożyło się to na żadną konkretną politykę. Co więcej autorka przypomina konkluzję przedstawioną m.in. w trzynastoletnim artykule Hodgson i Turnera, że w procesach partycypacyjnych łatwo jest pominąć  głos „zwykłych” ludzi (a tym bardziej wykluczonych). Dużo łatwiej rozmawia się z grupami zorganizowanymi (po cichu wokół pieniądza lub głośno wokół idei/interesu, ale te też muszą mieć zasoby na protestowanie). Autorzy Ci przywołują też cytat z jeszcze starszej (16 letniej) publikacji Power i Wilsona:

Area depletion leads to inadequate political representation and reduced competition for the role of Councillor. This is now a serious problem in the poorest inner city authorities including inner London. Many conventional forms of involvement do not operate. A sense of failure, rejection and shame over where people live and belong grows. This undermines hope of change and prevents neighbourhoods from offering that sense of security and commitment that ensure vitality.

(czyli streszczając po Polsku: mieszkańcy biednych obszarów nie wierzą w politykę oraz w to, że ich zaangażowanie cokolwiek zmieni na lepsze)

Czyżby więc sygnały alarmowe Brexitu były widoczne już prawie pokolenie temu? Zostawmy to ludziom, którzy wiedzą cokolwiek o życiu w Wielkiej Brytanii.

W Polsce takiego rodzaju kwestie są podejmowane na serio jeszcze rzadziej niż w Wielkiej Brytanii, gdzie trzeciodrogowcy wydali pieniądze na badania prowadzone w ramach Social Exclusion Unit czy Sustainable Development Commission. Tzn. oczywiście, czasem zadaje się szybkie pytania zwolenniczkom PiSu. „-Dlaczego głosowałaś na PiS?; – Bo Jarosław zbawi Polskę, a Tusk rozkrada.” Ale co znaczy ta odpowiedź, to już chyba niewiele osób zainteresowuje.Bo to wymaga dużo wysiłku intelektualnego, a przecież można sobie pofantazjować. Fantazjowanie jest w sam raz na blogaska, więc lolek też sobie na to pozwoli.

Czytaj dalej „V RP już się zbliża”

V RP już się zbliża

Czy wiesz, że

  • po ukończeniu 60go roku życia potrącenie przez samochód jadący z prędkością 50km/h wiąże się z siedmiokrotnie większym ryzykiem śmierci, a ludzie po ukończeniu 70go roku życia stanowią 35 procent śmiertelnie potrąconych pieszych
  • ruch drogowy, obawy o własne bezpieczeństwo oraz zawodny publiczny transport zbiorowy stanowią poważne przeszkody dla utrzymania samodzielności przez osoby starsze
  • najczęstszą przyczyną śmierci dzieci w wieku 5-14 lat jest potrącenie przez samochód
  • możliwość samodzielnego podróżowania dzieci została znacznie ograniczona na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, głównie w związku z obawami o ich bezpieczeństwo na drodze
  • uzależnienie społeczeństwa od samochodu negatywnie oddziałuje na zdrowie dzieci skutkując otyłością, chorobami układu oddechowego oraz problemami związanymi z narażeniem na hałas
  • ryzyko śmierci, której przyczyną jest potrącenie przez samochód, jest nawet 28 razy większe w przypadku dzieci z najniższych grup socjoekonomicznych niż dla dzieci z grup najwyższych
  • najbogatsze 10% populacji jest efektywnymi beneficjentami czterokrotnie większej liczby środków publicznych wydawanych na transport niż najbiedniejsze 10%
  • właściciele pojazdów należący do grupy 20% najgorzej zarabiających wydają na możliwość korzystania z tych pojazdów 25% całkowitego budżetu domowego (dla porównania wydawanie 10% dochodu na rachunki za energię jest nazywane „ubóstwem energetycznym”)
  • ludzie żyjący na terenach wiejskich postrzegają posiadanie samochodu jako konieczność; 90% gospodarstw domowych na tych obszarach posiada przynajmniej jeden samochód; a koszt korzystania z auta stanowi od 60% do całości dodatkowych kosztów, które gospodarstwa te muszą ponieść, by uzyskać standard życia porównywalny z mieszkańcami miast
  • te i inne czywiesze można przeczytać w raporcie „Fairness in a Car-dependent Society” (po polsku „sprawiedliwość w społeczeństwie uzależnionym od samochodu”), który opublikowała brytyjska komisja ds. zrównoważonego rozwoju (Sustainable Development Commission) na dziesięć dni przed jej rozwiązaniem
fairness_okladka
raport ten ma nawet intrygującą okładkę (fragment uwidoczniony powyżej)?
Czy wiesz, że

Co zagraża naszym dzieciom?

baby-46806_1280
Zastanówmy się

Policja donosi, że:

W 2015 roku w Polsce miało miejsce 2 820 wypadków drogowych z udziałem dzieci w wieku 0-14 lat. W zdarzeniach tych 70 dzieci poniosło śmierć, a 3 078 doznało obrażeń.

Ta sama policja donosi o tym, że w 2015 roku 17 392 małoletnich padło ofiarą przemocy domowej. Liczba ta jest prawdopodobnie zaniżona względem faktycznej liczby dzieci doświadczających przemocy. 275 dzieci umieszczono w bezpiecznym miejscu. Mimo to nie udaje się pomóc 2030 dzieciom rocznie, które padają ofiarą zabójstwa (sprawcami są najczęściej ich rodzice lub opiekunowie).

Ze statystyk EMCDDA (dostępne też w raporcie KPPN) dowiemy się za to, że w 2013 roku trójka dzieci w wieku poniżej 15 r.ż. zmarła w wyniku przedawkowania narkotyków. A także, że w 2011 roku 20%  młodzieży w wieku 15-16 lat zażywało marihuanę lub haszysz, a parę procent sięgało po coś więcej. No ale nie demonizujmy tak tylko trawki. Alkohol i papierosy też w końcu niszczą życie – ponad 60% sprawców przemocy domowej działa pod wpływem alkoholu. Z nowszego raportu (2015) dowiadujemy się, że:

Napoje alkoholowe są najbardziej rozpowszechnioną substancją psychoaktywną wśród młodzieży. Chociaż raz w ciągu całego swojego życia piło 83,8% uczniów z młodszej grupy [15-16 lat] i 95,8% uczniów z starszej grupy. Picie napojów alkoholowych jest na tyle rozpowszechnione, że w czasie ostatnich 30 dni przed badaniem piło 48,6% piętnasto-szesnastolatków (…)

Wysoki odsetek badanych przyznaje się do przekraczania progu nietrzeźwości. W czasie ostatnich 30 dni przed badaniem, chociaż raz upiło się 12,5% uczniów z młodszej kohorty (…)

Palenie tytoniu jest zachowaniem mniej powszechnym. Chociaż raz w życiu paliło 56,2% gimnazjalistów i 71,5% uczniów ze starszej grupy. W czasie ostatnich 30 dni przed badaniem paliło 26,4% uczniów z grupy młodszej (…)

Jeszcze rzadziej zdarza się przyjmowanie leków uspokajających lub nasennych bez przepisu lekarza. Takie doświadczenia, chociaż raz w życiu, stały się udziałem 17,0% uczniów z młodszej kohorty (…)

Wyniki badania wskazują na znacznie niższy poziom rozpowszechnienia używania substancji nielegalnych, niż legalnych, szczególnie alkoholu i tytoniu. Większość badanych nigdy po substancje nielegalne nie sięgała. Wśród tych, którzy mają za sobą takie doświadczenia większość stanowią osoby, które co najwyżej eksperymentowały z marihuaną lub haszyszem. Chociaż raz w ciągu całego życia używało tych substancji 25,0% młodszych uczniów.

Do problemowych użytkowników przetworów konopi zidentyfikowanych przy pomocy testu przesiewowego zaliczyć można 7,0% gimnazjalistów

Rozpowszechnienie używania „dopalaczy” jest niższe niż przetworów konopi. Wśród gimnazjalistów 10,3%

Około jedna czwarta gimnazjalistów i jednaj piąta uczniów szkół ponadgimnazjalnych chociaż raz w życiu w gry hazardowe, tj. takie gdzie stawia się pieniądze i można je wygrać. Można szacować, że ok. 2% młodzieży może być zagrożonych hazardem problemowym

Z kolei fundacja Życie i Rodzina korzystając z faktu braku znajomości terminów fachowych przez ogół społeczeństwa oraz zacierając różnice pomiędzy nimi nagina rzeczywistośćinformując” nas jakoby homoseksualiści odpowiadali za 20-40% przypadków molestowania dzieci, choć stanowią zaledwie 1-3% społeczeństwa.

Jak widać z powyższego, naszym dzieciom zagraża wiele czynników: brawura, przemoc, nieodpowiednio prowadzona polityka dotycząca substancji psychoaktywnych i hazardu, a także zapewne wiele innych jak bezdomność, niedożywienie czy zaczadzenia związane ze źle działającą instalacją grzewczą. Przykłady wielu z nich są regularnie przedstawiane w mediach. Naszym dzieciom zagrażają też fałszywe „informacje” o rzekomych zagrożeniach, gdyż odwracają uwagę, a często też strumień środków i zaangażowana, od zagrożeń rzeczywistych.

Co zagraża naszym dzieciom?