Elastyczne formy zatrudnienia

„Elastyczne formy zatrudnienia” – wyrażenie, w którym liberalne feministki widzą szansę na połączenie pracy i wychowania dzieci, a wiecznie tymczasowe pracownice specjalnych stref ekonomicznych zastanawiają czy w tym miesiącu zdołają zarobić tyle*, by starczyło na opłacenie rachunków, a na takie rzeczy jak „rodzina” zwyczajnie ich nie stać. Styl życia versus nieustająca niepewność dnia powszedniego – całkiem ciekawy temat do dyskusji na niszowym blogasku w kraju przesiąkniętym dziewiętnastowieczną myślą społeczno-ekonomiczną.

Skąd w ogóle ta elastyczność

Tytułem wstępu warto zacząć od odpowiedzi na dość oczywiste pytanie „Skąd w ogóle ten pomysł na całą tę elastyczność?”. Ano stąd, że życie ludzkie nie jest skrajnie monotonnie rutynowe, a każdy dzień wygląda inaczej. Przekłada się to na inne sfery rzeczywistości, np. dziennie zapotrzebowanie na dany produkt nie jest deterministyczne (codziennie takie samo), lecz podlega zmianom (wahaniom). Ot na przykład zapotrzebowanie na przejazdy taksówką jest różne w różne dni czy też pory dnia, więc taksówkarze raz się nudzą tak bardzo, że w zasadzie w ogóle mogliby nie wyjeżdżać z domów, a innym razem zgłoszenia się urywają, bo akurat wielu ludzi ma ochotę na skorzystanie z taxi.

To oczywiście powoduje z jednej strony koszty (abo tak się przyjęło, że niepełne wykorzystanie zasobów generuje koszty). Z drugiej zaś strony można doszukiwać się tu pewnych korzyści (abo można starać się „mikrozarządzać” swoim czasem i wykorzystać fakt, że praca nie musi być od 7 do 15, więc można porobić też inne, akurat niezbędne do życia, czynności). W zależności od szczegółowego rozwiązania te koszty i korzyści rozkładają się w różnym stopniu na trzy podmioty, tj. klientkę, pracownicę oraz przedsiębiorczynię, a w dalszej kolejności na ich rodziny, znajomych, i tak dalej.

Elastyczna praca jako styl życia

Jeden z konceptów promujących elastyczne formy zatrudnienia mówi, że elastyczność jest wpisana w preferowany lajfstajl współczesnych ludzi i w ogóle jest trendi. Ot ludzie Ci nie lubią pracować od 8 do 16, lecz raczej dwie godzinki tu, potem dla frajdy trzy godzinki tam, a jak kumpele nie będą chciały wyskoczyć wieczorem na piwko, to jeszcze godzinka wtedy. Koncept ten jest bardzo pociągający dla wszelkiej maści autorek niszowych blogasków, bo przecież niszowe blogaski są pisane w tym trybie pracy. Łatwo jest też w niego uwierzyć wszelkiej maści kadrom zarządzającym i właścicielkom biznesów oraz innym przedstawicielkom górnej połówki klas średnich. Po części dlatego, że dzień ich pracy jest zazwyczaj bardzo elastyczny. A po części dlatego, że w ogóle wierzą, że istnieją różne style życia, wśród których można sobie przebierać niczym w garderobie lub grze Sims.

Niestety w szarej rzeczywistości dość szybko okazuje się, że tych prawniczek lub lekarek, które dla własnej uciechy wsiadają na rower porozwozić pizzę, gdyż mogą dzięki temu poznać nowych ludzi, to jednak jest bardzo niewiele. A co więcej szybko się nudzą (wywołując w rodzinie uczucie ulgi) i co im Pani zrobi?

Na placu pracy zostają więc ludzie z niższych klas, dla których styl życia to puste słowo, bo „żyje się tak, jak wymuszają silniejsze od nas okoliczności”. Tacy rzeczywiście decydują się na taką elastyczną pracę, bo gdzieś tam w domu jest dziecko lub chora matka, którą trzeba się zaopiekować, szczególnie w gorszych chwilach. Względnie przeszkadzają inne sprawy, które mają wyższy priorytet niż praca.

To wszystko powoduje, że nasza przedsiębiorczyni ma pewien problem. Z jednej strony popyt na jej ofertę jest zmienny. Z drugiej strony stan (liczebność) kadry zdolnej taką ofertę zaspokoić też jest bardzo zmienny. A do tego system zachęt dla pracownic działa w ograniczony sposób, bo mało która ma ochotę pozostać w pracy dłużej za ekstra wynagrodzeniem, gdy w domu dziecko płacze lub matka wymiotuje krwią. Cały biznes staje się więc mocno niepewny, więc o ile nie da się tej niepewności przerzucić na klientkę**, to trzeba ją zmniejszyć innymi sposobami. Większa pewność co do kadry pracowniczej (mniej elastyczne umowy) na pierwszy rzut oka jest najprostsza do osiągnięcia.

Elastyczna praca jako źródło wyzysku

Druga strona elastycznych form zatrudnienia objawia się w sytuacjach, kiedy przedsiębiorczyni ma tak dużą przewagę, że przez zmiany w liczbie pracownic może na bieżąco dostosowywać zdolności zakładu pracy do zaspokojenia popytu. Dzieje się tak na przykład w niektórych regionach Polski. Oczywiście z perspektywy pracownicy taki tryb pracy uniemożliwia normalne funkcjonowanie czy też życie rodzinne.

Co ciekawe taki tryb pracy powoduje też, że koncepcje zarządzania bazujące na zaangażowaniu pracownic dość szybko stają się swoją własną farsą, w której wszyscy poświęcają dużo czasu na osiąganie fikcyjnych efektów. No cóż, całe te wyszczuplone zarządzanie wywodzi się z kraju, gdzie pracownice miały w zasadzie gwarancję dożywotniego zatrudnienia, więc mogły czuć się związane z firmą. W warunkach śmieciowości oczekiwanie znajdowania usprawnień w swojej pracy jest przez pracownice (dość trafnie zresztą) rozpoznawane w kategoriach znajdowania sposobów na redukcję swojego miejsca pracy. I na nic tu jęki zawodu menedżerek i właścicielek, że to kwestia nieróbstwa i homosovietikusyzm. Zasada wzajemności mówi, że jakie warunki pracy taka praca. Przy czym trzeba przyznać, że lobbing zmierzający do wprowadzenia karnego „podatku od nieróbstwa” był w Polsce przez ostatnie ćwierć wieku dość skuteczny.

Podsumowanie

Elastyczne formy zatrudnienia, które nie stanowią jednocześnie źródła wyzysku wydają się być dość trwale ograniczone do pewnej niszy – stosunkowo niewielkiej liczby zawodów. A i tak w takich sytuacjach zawsze warto mieć babcię w odwodzie, która w razie nieszczęśliwego splotu wydarzeń (np. goniący krytyczny deadline) odciąży w zakresie opieki nad dzieckiem. Niestety w dobie przesuwania się wieku emerytalnego w kierunku nieskończoności oraz zwiększaniu mobilności społeczeństwa, o takie babcie jest coraz trudniej.

Inna opcja jest taka, że jakoś masowo stwierdzimy, że odpowiada nam sytuacja, w której jak zamówimy pizzę, to ona zostanie dowieziona albo nie zostanie dowieziona. Scenariusz ten jest oczywiście dość wątpliwy.

Warto zauważyć też, że drugim obszarem zastosowań elastycznych forma zatrudnienia są prace nie wymagające szczególnych kwalifikacji. Tylko w warunkach łatwej zastępowalności można swobodnie kształtować liczbę pracownic w określonym momencie. Może to stanowić pewien problem z perspektywy rozwoju gospodarki. Ot najłatwiej ze świadczenia jednej usługi (rodzaju produkcji) niewymagającej wykwalifikowanej kadry przejść do świadczenia innej podobnie niewymagającej usługi. Trudniej jest za to wskoczyć w jakiś wymagający wysokiego kapitału ludzkiego przemysł wysokich technologii. Szczególnie w sytuacji, w której rynek pracy jest z definicji pozbawiony wzajemnego zaufania (zepsuty) – pracownice z doświadczenia spodziewają się „elastyczności”. Może zatem warto, by państwo podjęło działania mające na celu podniesienie wartości pracy i delikatne przykrócenie jej elastyczności ;-p.

—–
* Polecam do obejrzenia szczególnie fankom nowoczesnej platformy, którym wydaje się, że PiSowskie grzebanie w systemie emerytalnym i innych trybunałach konstytucyjnych spowoduje jakiś ogólnonarodowy wzburz.
** „Przykro nam, nie mamy dziś wolnej taksóweczki, która mogłaby do Pani podjechać, zachęcamy do skorzystania z naszych usług w przyszłości, pozdrawiamy, team najlepszej firmy taksówkarskiej na świecie.”

Reklamy
Elastyczne formy zatrudnienia

3 uwagi do wpisu “Elastyczne formy zatrudnienia

  1. komentatorlolka pisze:

    eee tam. Po co w ogóle pracować? Jest 500+, cała masa zasiłków i zapomóg, które znikną jak się zacznie uczciwie pracować. Emerytury i tak niedługo będą społeczne i nie ważne czy się odkładało po 10kPLN rocznie czy nic i tak będą takie same. Niedługo wprowadzona zostanie „rzeczywista progresja” podatkowa, która uderzy w tych wszystkich bogaczy i klasę burżujską co zarabiają po 5 brutto (będzie z 700 euro na łapkę) – niech płacą skoro uczci… twu – bogaci!

    Lepiej po prostu pozostać przy najbardziej elastycznej formie zatrudnienia – na czarno. I mieć w poważaniu progresję, emerytalne, chorobowe, rentowe, wypadkowe i inne -owe. I to jest life style. Ewentualnie własną działalność i nawet pieluchy dziecka wrzucać w koszty, żeby z CITa nie zapłacić ani grosza. A płacenie podatków zostawmy frajerom. Ave.

    Polubienie

    1. Praca na czarno jest przereklamowana. Intratna tylko dla ludzi utopionych długami, bo pozwala na zakup biletu i ucieczkę. Myślę, że komentator nie zdecydowałby się na porzucenie swojej ciepłej posadki komentującego niszowe blogaski na rzecz takiej pracy na czarno ;-p. 500+ i cała masa mitycznych zasiłków też jest przereklamowana. Wizyta u lekarza bez czekania w kolejce NFZ kosztuje niejednokrotnie więcej niż dają te zasiłki ;-p. Koderzy mogą sobie pisać różne rzeczy, ale nie zmienia to faktu, że opieka (zarówno nad dziećmi, jak i osobami starszymi) to praca. Więc jak ktoś odszedł z powodu 500+, to albo na rynek wróci ktoś inny, albo jakieś dziecko lub starzec przestanie cierpieć na deficyt opieki, albo rynek będzie musiał podnieść stawkę tak, aby zarobek minus koszty dojazdu dały kwotę większą niż 500PLN ;-p. Emerytury to temat na kolejny wpis.

      Polubienie

  2. komentatorlolka pisze:

    Komentatorlolka nie chce się skupiać na 500+ ale potwierdza, że gdyby mu zaproponowano na czarno lub na samozatrudnienie stawkę równą kosztom pracodawcy, albo chociaż wynagrodzeniu brutto, albo chociaż czymś pomiędzy brutto a netto, to nie zastanawiałby się ani chwili. Gdyby zaproponowano tyle samo co netto, to przemyślałby czy dla 500+ i innych zasiłko-zapomóg nie warto skorzystać i pewnie by skorzystał.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s