Nowa roszczeniowość

Swego czasu kraj obiegła wiadomość o niewygraniu konkursu na dotacje przez dwie fundacje. Lolek do dzisiaj jest pod wrażeniem tego zwycięstwa nowej władzy nad władzą byłą. A w zasadzie szybkości z jaką „roszczeniowcy” zamienili się miejscami z „depozytariuszami obiektywizmu”.

Ten kto to w PiSie wymyślił, chyba do teraz odczuwa satysfakcję na samą myśl. W końcu konkursoza i grantoza to było prawdziwe bożyszcze platformersów. Czymś wręcz spodziewanym było ogłoszenie konkursu na dotację na ryzę papieru, w którym wniosek wymagał zużycia dwóch ryz papieru i nie można było w uzasadnieniu napisać, że ową ryzę papieru wykorzysta się na wydruk wniosku konkursowego. Może lolek trochę podkoloryzowuje, ale chyba niewiele. „Granty na granty”, konkursy na „wydatki na podstawową działalność” czy konkursy „na waciki” istniały i istnieją, i mają się dobrze. No  PiS wykorzystał ulubione narzędzie Platformesów przeciwko temu, co uważał, że Platforma sobą reprezentuje. Zobaczmy, jak PiS uzasadniał wyniki konkursu:

– Wygrały oferty, które komisja uznała za najlepsze, uwzględniano także potrzebę proporcjonalnego rozlokowania takich punktów pomocy w całym kraju. Dotację otrzymało 26 spośród 42 organizacji, które się zgłosiły. W Polsce funkcjonuje siatka organizacji, które świadczą kompleksową pomoc osobom pokrzywdzonym i tam można się udać, żeby pomoc otrzymać. (…)

To właśnie potrzeba proporcjonalnego rozdziału środków w celu wsparcia organizacji na terenie całego kraju spowodowała, że w przypadku Warszawy konkurs wygrał Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, który zaoferował świadczenie pomocy w większej ilości punktów na terenie województwa mazowieckiego. (…)

Ministerstwo zwraca też uwagę, że IPZ zaoferował większą liczbę godzin świadczonej pomocy (10,338 w porównaniu z 7,280 zaoferowanych przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę).

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75398,20097956,fundacja-pomagajaca-dzieciom-bez-dotacji-od-ziobry-jedno-zdanie.html#ixzz4BYaEeQXf

Piękne, merytoryczne uzasadnienie. Z lewicowej perspektywy bardzo ciekawe jest kryterium dostępności przestrzennej. W końcu jest nadzieja, że pomoc nie będzie tylko dla tych ofiar, które miały wątpliwe szczęście doznać jej w Warszawce. Z kolei wobec kryterium efektywnościowego „liczba godzin na złotówkę” lewak będzie raczej nieufny uznając, że każdy przypadek ofiary jest inny. Różna zatem może być wymaga liczba godzin pomocy. Tak samo różny może być wysiłek niezbędny do włożenia w każdą taką godzinę pomocy. Istnieje tu zatem ryzyko unikania podejmowania się pomocy w sytuacjach trudnych lub traktowanie tych sytuacji bardzo powierzchownie,  a zatem brak realnej pomocy. No chyba, że lolek o czymś nie wie, a świadczenia dla ofiar przemocy są rozpisane dokładniej niż procedury finansowane przez NFZ.

Z kolei roszczeniowcy chyba jeszcze do końca nie zdają sobie sprawy z pozycji, na której się znaleźli. W końcu to oni od niemalże zawsze decydowali o tym, co jest obiektywne, a co nie. Oddajmy im głos:

– Nikomu, drogie panie, w tym rządzie – łącznie z panią premier, kobietą – nie zadrżała ręka w momencie, kiedy cofali tę dotację. Ale jestem też przekonana, że nie zadrżała im ręka – a może zadrżała, tylko że ze szczęścia – wtedy, kiedy dawali dziesiątki milionów o. Rydzykowi – nie kryła oburzenia podczas Kongresu Kobiet była premier Ewa Kopacz.

Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75398,20097956,fundacja-pomagajaca-dzieciom-bez-dotacji-od-ziobry-jedno-zdanie.html#ixzz4BYZfDHS8

Pozostawmy tę wypowiedź bez komentarza. Aha, żeby nie było, lolek zasadniczo nie odbiera negatywnie słowa „roszczeniowość”, jak mają to w zwyczaju robić prawaki**. Lolek zdaje sobie sprawę, że emocjonalny ton towarzyszący tym tzw. roszczeniowcom wynika zazwyczaj z faktu, że wypowiadają się oni na temat, który ich bardzo silnie i negatywnie dotyka. A ewentualne niedociągnięcia merytoryczne wynikają z tego, że ludzie Ci zazwyczaj zajmują się daną sprawą „z doskoku” (zarabiając pieniądze innymi aktywnościami) oraz nie mają do dyspozycji (bo ich nie stać) sztabów różnej maści ekspertów. W tym przypadku lolek zrobił jednakże wyjątek, bo mamy tu do czynienia z szefową głównej opozycji parlamentarnej, byłą Panią Premier. Także wspomniane wcześniej ograniczenia raczej w tej sytuacji nie zaistniały. No chyba, że w rolę brutusa liberalnego minimum postanowiła się tu wcielić Wyborcza, więc wybrała najbardziej kompromitujący fragment jaki się dało.

I tylko tych NGOsów trochę żal. Były zbyt na widoku, by móc, jak wiele innych, dokonać roszad w zarządach w celu wyeksponowania twarzy milszych PiSowi. Stały się egzemplifikacją lewactwa reprezentowanego przez poprzednią władzę, a ta poprzednia władza w ramach „obrony” wyjechała z jakimiś drżącymi rączkami – narracją bardziej pasującą do znanego skądinąd „trawiącego ten kraj, wszechogarniającego układu” niż do głównej siły opozycyjnej**. A w zasadzie właśnie pasującą do głównej siły opozycyjnej. Tak czy inaczej, w ramach obrony nie padło nawet banalne „wrzucili kryterium kompleksowości, bo są leniwi. Porządny program jest kompleksowy, jako całość. Dzięki temu sprytnie wykorzystuje specjalistyczne kompetencje małych podmiotów.”.

I tak nastąpiła dość ciekawa zamiana miejsc. Dotychczasowi wietrzyciele spisków stali się merytoryczni, a dotychczasowi merytoryczni przyglądają się drżeniu rąk. Jest to oczywiście bardzo zły prognostyk dla Polski i jej rozwoju. Zgodnie z twierdzeniem „rządy są tak słabe, jak opozycja pozwala”, po raz kolejny opozycja (ta parlamentarna) pozwala na bardzo wiele w tym zakresie.

A tymczasem sprawa dotknęła bardzo ważnego zagadnienia, a mianowicie konkursów, w drodze których wydawane jest w tym kraju całkiem sporo pieniędzy publicznych. Można zadać tu bardzo wiele pytań. Ot np. skoro z góry wiadomo kto ma wygrać to po co w ogóle organizować konkurs? Czy nie oszczędniej wtedy po prostu dać tę kasę i dołożyć równowartość kosztów organizacji pseudokonkursu?

Albo, czy przydawanie dużej ważności kryterium doświadczenia nie powoduje zabetonowania zbioru beneficjentów? Które powoduje, że jedyną nadzieją dla tych wiecznie drugich (niedoświadczonych) jest zagłosowanie na partię oferującą dogłębne przewietrzenie?

Albo czy takie coroczne konkursy są dobre z perspektywy wiedzy specjalistycznej? Wiedza specjalistyczna to w końcu ani angielski, ani excel, ani umiejętność zarządzania. To raczej wszystko to, co stanie się bezwartościowe przy zmianie pracy (czym bardziej specjalistyczne stanowisko, tym większa strata). Więc może zatem zamiast wymuszonych trybem konkursowym odnawianym raz do roku umowom zlecenie, dać tym specjalistom umowę o pracę (zachętę do pogłębiania specjalizacji) przez włączenie danych zadań do stałych zadań jednostek administracji? Przy okazji numer infolinii pomocowej nie będzie się co rusz zmieniał.

Oczywiście takie kwestie w debacie między głównymi siłami politycznymi nie padną. A to dlatego, że w neoliberalizmie występuje dogmat outsourcingu. Czytaj wszystkie zadania państwa dobrze jest podzlecić na zewnątrz. Takie pomniejsze i mniej ważne oczywiście w drodze konkursików, coby maluczcy mogli pokonkurować o to, by coś tam dla siebie uszczknąć. A przy okazji, by władza miała możliwość rozdawania konfitur „tym, którym trzeba”. Oczywiście sprawy większe są łakomym kąskiem zapewniającym pewny i dość spory zysk (rentę). Dlatego zapewne nie usłyszycie o corocznym konkursie na prowadzenie funduszu emerytalnego, ani nawet za bardzo rozważań o tym „na co komu te konkursy” ;-p. No chyba, że czytacie sobie właśnie niszowego blogaska.

——
* Wnikając w logikę korwinizmu dość szybko odkrywa się, że najbardziej winnym przegranej bitwy / wojny jest tam zawsze jakiś szeregowy.
** Swoją drogą w dzień meczu Polska-Irlandia Płn. w TVP któryś z profesorów w podobny sposób krytykował opozycję w sprawie ustawy antyterrorystycznej, chwaląc przy okazji Panoptykon.

Reklamy
Nowa roszczeniowość

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s