Obiektywność jest co najwyżej uzgodnieniem subiektywnych stanowisk

Twierdzenie, że obiektywność jest co najwyżej uzgodnieniem subiektywnych stanowisk*, wynika wprost ze stwierdzenia faktu, iż rzeczywistość przewyższa swoim skomplikowaniem zdolności poznawcze człowieka. Można zatem powiedzieć, że obiektywnie poznanie tego co obiektywne jest poza zasięgiem ludzkości. I tyle o obiektywności obiektywnie wiemy. Zostaje nam zatem jedynie obiektywność praktyczna, która poza sytuacjami prostego stwierdzenia faktu (np. Słońce świeci) często jest właśnie uzgodnieniem (np. w postaci standardu) subiektywnych opinii w obrębie konsyliów eksperckich. Argument ten jest jednym z kluczowych w argumentacji na rzecz włączania społeczeństwa w podejmowanie decyzji w sprawach publicznych (partycypacji). Dobrze jest go sobie przyjąć do świadomości, gdyż niektórzy ciągle lubią się odwoływać do staroświeckiej definicji obiektywności, która jest rzekomo obiektywna i prawdziwa… mówiąc np. o tym, że aborcji nie można dokonać dopóki nie jest to obiektywnie jedyny sposób uratowania życia matki, co przez niektórych jest opacznie rozumiane, jako istnienie jakiegoś wyjątku. No więc, ten wyjątek istnieje, ale nie bądźmy naiwni, jego istnienie jest jedynie czysto teoretyczne.

Trochę historii, czyli powrót do czasów obiektywnego utylitaryzmu

Lolek wspomniał o staroświeckich definicjach, gdyż nie zawsze rozumiano obiektywność w tak praktyczny sposób. W latach 80′ XX. wieku, czyli sto lat po etapie, na którym obecnie są ortodoksyjni-liberałowe, w decyzjach publicznych bardzo polubiano utylitaryzm. W utylitaryzmie dąży się do osiągnięcia efektu najlepszego z globalnego punktu widzenia, uznając że taki efekt jest obiektywnie najlepszy. Czyli rozwiązanie, w którym bogacz zarabia 301 złotych, a trzech żebraków traci po stówce każdy, jest rozwiązaniem dobrym. W końcu bogacz może oddać po stówce żebrakom i będzie jeszcze zeta do przodu. W tym duchu zaczęto oceniać (i ocenia się do teraz) zmiany w polityce oraz różnego rodzaju projekty inwestycyjne. Czasem dochodzono np. do wniosków, że najlepiej z podatków wszystkich jest zapłacić za budowę wałów przeciwpowodziowych przy mieszkaniach i fabrykach bogaczy. Tak usytuowane wały chronią w końcu relatywnie większą wartość, a bogaci jakoś to społeczeństwu zrekompensują, np. płacąc podatki.

Coś jednak zaczęło się sypać

Jednakże z biegam lat, takie podejście zaczęło być kwestionowane. Z jednej strony kolejne doniesienia a’la Panama Papers rodziły coraz więcej wątpliwości co do faktycznego działania mechanizmu rekompensaty. Z drugiej strony ruch zielonych wskazywał na to, że inwestycje wpływają (negatywnie) na środowisko. Do tego ruchy bardziej czerwone zaczęły głośniej mówić o coraz większej liczbie upośledzonych** grup społecznych, zwracając delikatnie uwagę na fakt, że jak się żebrakowi zabierze tę stówkę to umrze z głodu, więc może powinno się to uwzględnić w analizie. Ostatecznie fizycy zajmujący się klimatem orzekli, że globalne ocieplenie jest spowodowane działalnością człowieka. Konsekwencje są takie, że budowa i uruchomienie maszyny ratującej życie jednym ludziom generuje ślad węglowy, który obejmuje swoim zasięgiem cały glob i przyczynia się (przez zmiany klimatyczne skutkujące podniesieniem się poziomu oceanów, suszami, itp…) do pogorszenia warunków życia, a nawet stanowi zagrożenie dla życia innych ludzi***. Z punktu widzenia naszych rozważań, przykład denializmu klimatycznego jest tu bardzo ciekawy, bo pokazuje, że nawet obiektywność uzyskana w drodze konensusu tysięcy ekspertów może być (i jest) podważana.

I tak oto doszliśmy do skomplikowanej współczesności,

w której przeciętną politykę lub projekt inwestycyjny można rozpatrywać z punktu widzenia dziesiątków oddziaływań wpływających na dziesiątki grup podmiotów, a jedynymi ograniczeniami są tu dostępny czas i pieniądze na proces oceny, a także granice ludzkiego poznania. W końcu skomplikowanie świata nie wynika tylko z wielości uczestników i oddziaływań, ale też faktu, że powiązania między nimi są często dynamiczne i nieliniowe. Warto przy tym zauważyć też, że każde z oddziaływań może wpływać w różny sposób na różne podmioty, a sytuacje w których wszystkie oddziaływania wpływają na jakiś podmiot jednocześnie dobrze lub źle są niezwykle rzadkie. Stąd zaczęto na poważnie zastanawiać się, czy eksperci są rzeczywiście w stanie obiektywnie stwierdzić, co jest dla kogo najlepsze oraz co jest najlepsze dla wszystkich. Ba, zaczęto stawiać nawet tezy, że obiektywność jest obiektywnie poza zasięgiem ludzkiego poznania, więc być może to nie eksperci, a właśnie te podmioty, których polityka lub inwestycja dotyczy, mają lepszą wiedzę (większą legitymację do twierdzenia) o tym, co jest dla nich najlepsze.

Dobra, a co ma do tego cała ta aborcyjna wrzuta z początku posta?

Już tłumaczę. W uzasadnieniu ostatniego projektu zakazującego aborcji jest następujący fragment:

1.11. Uchylenie prawa do ochrony życia dziecka ze względu na ochronę życia lub zdrowia matki

(…)

Każdy wypadek ograniczenia prawnej ochrony życia ludzkiego – w stosunku do standardów ogólnych – musi być więc traktowany jako środek o charakterze ultima ratio. Tymczasem w świetle współczesnych standardów medycznych aborcja nie może zostać w żadnych okolicznościach uznana za niezbędną dla ratowania życia matki[14]. W efekcie, o spełnieniu przesłanki niezbędności można by mówić wyłącznie w sytuacji, kiedy przeprowadzenie zabiegu aborcji byłoby jedynym możliwym sposobem, który obiektywnie umożliwiałby uratowanie życia matki. (…)

Ów fragment jest przez niektórych odczytywany, jako przyzwolenie na aborcję w sytuacji zagrożenia życia matki. Zastanówmy się jednakże, co znaczy słowo „obiektywnie” w medycynie, która operuje w skomplikowanym, dynamicznym, nieliniowym i niedeterministycznym świecie. Rzućmy okiem do opisu zagadnienia ciąży pozamacicznej zamieszczonego na blogasku „Patolodzy na klatce„, który stara się być możliwie przystępny.

Ściślej mówiąc – coś idzie nie tak w mniej więcej jednym do dwóch na sto przypadków ciąż obserwowalnych klinicznie (pomińmy wszystkie te sytuacje, w których zarodek obumarł zanim ktokolwiek zauważył jego pojawienie się).

Początek, a już zamiast determinizmu mamy opis statystyczny przeciętnie 1-2% notowanych ciąż jest ciążami pozamacicznymi. Bardziej fachowa literatura jest oczywiście dodatkowo ubogacona o te różne p-wartości. Dalej w tekście jest więcej procencików, ale przejdźmy do konkluzji.

Aktualne wytyczne postępowania w przypadku ciąży jajowodowej obejmują – zależnie od parametrów klinicznych (m.in. poziom gonadotropiny kosmówkowej pozwalający ocenić przebieg ciąży, stopień poszerzenia jajowodu, stan ogólny pacjentki) – interwencję chirurgiczną bądź farmakologiczną, ewentualnie – w przypadku ściśle wyselekcjonowanych pacjentek, u których można podejrzewać, że dojdzie do samoistnego obumarcia zarodka – postawę wyczekującą (choć tu zaleca się dużą ostrożność).

Aha, czyli już pojawił się standard wprowadzający obiektywność będąca uzgodnieniem subiektywnych opinii ekspertów. Więc można odetchnąć z ulgą i powiedzieć, że w przypadku ciąży jajowodowej życie pacjentki może zostać zgodnie z prawem uratowane?

Nic z tych rzeczy. Zawsze w końcu można zebrać konsylium „nawróconych aborterów”, które uzna np. że jest jedna szansa na miliard, że taka ciąża nie zakończy się śmiercią ciężarnej, więc obiektywnie taka interwencja nie jest potrzebna. Ba, takie sytuacje już miewały miejsce. Raz, że coś w ten deseń mówi przywołana w tekście uzasadnienia Deklaracja Dublińska, której sygnatariusze uważają, że zakaz aborcji nie zagraża życiu matki, bo „aborcja to nie leczenie”, pod czym podpisało się ponad tysiąc osób. A dwa, że środowiska prolajferów są częściowo wspólne ze środowiskami nie lubiącymi gejów i bredzącymi coś o tym, że przecież gejostwo przestało być chorobą w wyniku jakiegoś tam głosowania. Dlaczego zatem za jakieś tam głosowanie nie miały by uznać wytycznych dotyczących postępowania w przypadku ciąż pozamacicznych? I co ma zrobić sąd w sytuacji takiej rozbieżności opinii. Gdzie tu jest ta obiektywność, która w proponowanym uzasadnieniu jest wymogiem legalności aborcji?

To prowadzi nas do tego, że potrzebę usunięcia ciąży w związku z zagrożeniem życia ciężarnej można uzasadnić w sposób najbliższy obiektywności dopiero w momencie, gdy ciężarna obiektywnie jest już martwa (chociaż i z tym niektórzy by polemizowali). W praktyce oznacza to tyle, że wszelkie decyzje dotyczące interwencji medycznych będą przeciągane w czasie (zostanie przyjęta postawa wyczekująca), żeby się za bardzo nie narazić. A jako, że świat jest nieliniowy i dynamiczny, w praktyce będzie to oznaczać podejmowanie decyzji w momencie, gdy jest już za późno.

Także nie miejmy złudzeń co do tego, że ostatnia propozycja ustawy antyaborcyjnej wprowadza jakieś praktyczne wyjątki.

—-
* Można takie znaleźć np w pracy de Bruckera i in.
** Lolek nie lubi słowa „upośledzony” w odniesieniu do grup społecznych, ale takie właśnie się w Polsce przyjęło. Warto zatem podkreślić, że owo „upośledzenie” nie wynika tylko z wewnętrznych cech owych grup (czyli potocznie genetycznego nieróbstwa), ale też jest efektem oddziaływań innych grup (potocznie uprzywilejowanych) i polityki państwa.
*** Lolek w tym miejscu chciałby serdecznie pozdrowić wszystkich etycznych korwinistów, których rozważania etyczne zaczynają się zapadać pod własnym ciężarem w przypadku uwzględnienia w nich większej liczby podmiotów etycznych niż dwa.

Advertisements
Obiektywność jest co najwyżej uzgodnieniem subiektywnych stanowisk

2 uwagi do wpisu “Obiektywność jest co najwyżej uzgodnieniem subiektywnych stanowisk

  1. komentatorlolka pisze:

    Najciekawsze zdanie to „Zawsze w końcu można zebrać konsylium „nawróconych aborterów”, które uzna np. że jest jedna szansa na miliard, że taka ciąża nie zakończy się śmiercią ciężarnej, więc obiektywnie taka interwencja nie jest potrzebna.”

    Dlatego przechodzące niektórym przez myśl nowelizacje przepisów mówiące o całkowitym zakazie aborcji bez względu na cokolwiek porządkowałyby stan prawny i jasno ustalały kiedy aborcja jest dozwolona (nigdy) a kiedy zakazana (zawsze).

    Podziemie aborcyjne już zaciera ręce…

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s