Dlaczego zamożniejsi nie dostają od państwa mniej… w kilku przykładach

Dziś lolek pokontynuje temat progresji podatkowej. Spotkała go mianowicie ciekawa historia. Otóż jeden z jego dyskutantów usilnie przedstawiał tezy za podatkiem pogłownym, które sprowadzały się do tego, że inne sposoby opodatkowania są be, gdyż bogatsi płacą więcej podatków, a mniej mają z państwa. W pewnym momencie jednakże dyskutantowi się znudziło, więc w środku wypowiedzi zmienił temat na złych urzędaków zabierajocych jego pieniądze. Na dowód swoich tez zapodał linkiem do przetargu ZUSu na nowe SUVy . Niestety lolek miewa fiksacje monotematyczne, stąd w pierwszej chwili nie zauważył zmiany tematu i pomyślał sobie:

O <nieczytelne>, gościu pokazuje, że jacyś dość zamożni ludzie (bo to przecież nie zakup dla szeregowego pracownika, tylko co najmniej zapewne kierasa lub dyra) są w stanie przelobbować dla siebie zakup ze środków publicznych samochodu służbowego o wartości co najmniej 110 tysięcy PLN, a do tego mówi, że oni i tak dostają od państwa mniej, niż biedacy. W związku z tym chyba myśli sobie, że biedacy od państwa dostają służbowe odrzutowce.

To było za dużo, jak dla lolka, więc odpadł z dyskusji.

Oczywiście, dyskutant lolka, jak na ortodoksyjnego liberała przystało, bardzo wyraźnie oddzielał państwo od reszty wszechświata. Stąd zapewne nie zauważył, że nie zmienił tematu. I stąd zapewne jego wiara w to, że demontaż państwa, jako źródła opresji i niesprawiedliwości spowoduje powstanie raju na ziemi*, a nie że po prostu kolejni w kolejce żądni władzy** zajmą miejsce tego zdemontowanego państwa i będą uprawiać taką samą albo jeszcze większą przemoc. Tak, czy inaczej lolek jest dobrej myśli, dyskutant ma wszystkie elementy układanki.

Żeby mu trochę pomóc w układaniu puzzli, lolek pokazywał też inne Były to m.in.:

  • przeciętnie dziesięć miliardów PLN rocznie na budowę dróg krajowych i autostrad, które są raczej mało przydatne dla nie mających ani czasu na wycieczki, ani pieniędzy na zakup samochodów biedaków. Oczywiście utrzymanie dróg krajowych i autostrad kosztuje więcej, niż ścieżek rowerowych, więc do tego przeciętnie 4,5 miliarda rocznie na odnowę infrastruktury i przygotowanie inwestycji (tj. np. wykup gruntów, o którym trochę już było, a może nawet i będzie***)
  • żeby nie było, że lolek czepia się tylko samochodów, to mamy jeszcze 74 miliony € dofinansowania do zakupu Pendolino. Zakup biletu w promocji kosztuje tu jedyne 49PLN, co jest ofertą w sam raz dla wykładacza towaru w Łodzi, który zarobi na bilet w jedną stronę już po tygodniu pracy (oczywiście pracując trochę więcej, niż 40 godzin). Z pendolino w ogóle jest ciekawa sprawa, bo złe urzędaki z Unii uznały, że taki dofinans do środka transportu premium jest nie ten teges****, więc pendolino w Polsce stanowi jedno najbardziej premium środków transportu międzyregionalnego na świecie.
  • Jako, że nie samymi pieniędzmi człowiek żyje to warto jest zauważyć też, iż Rzecznik Praw Obywatelskich najwyraźniej stwierdził, że obywatelem jest się tylko, gdy jedzie się autem*****, a jako, że Państwo lubi się na obywatelu mścić, to jest on niesłusznie podwójnie karany, gdy tylko zapomni mu się i trochę przekroczy prędkość na drodze. Zobaczmy jak w tym świetle wygląda typowy obywatel Polski tłamszony buciorem nienawistnego państwa, a nawet co ma nam do przekazania. A teraz zobaczmy, jak cała ta sprawa wygląda ze strony nieobywateli, którzy starają się każdego dnia przeżyć, ale niekoniecznie ich stać na własny czterokołowy transporter opancerzony albo są zbyt młodzi lub schorowani, by takowy obsługiwać. Lolek musi przyznać, że wygląda to dość przerażająco, więc przed klikaniem w ostatni link ostrzega.
  • Ba, jako, że obywatel odpocząć musi, to z kieszeni wszystkich****** otwiera mu się bramki na autostradzie, coby mógł sobie pojechać na urlop. Oczywiście biedaka robiącego na umowie śmieciowej urlopy nie dotyczą.

W tym miejscu czytelnicy lolka mogą zakrzyknąć, że jak to tak. To o czym lolek mówi to jest infrastruktura może nie dla biedaków, ale też i nie dla jakiś wielkich bogaczy. Dobrze, zobaczmy, co tam dostają od państwa lepiej usytuowane podmioty:

Mówiąc szczerze lolkowi skończyła się wyobraźnia, więc nie wie, na czym miałaby polegać znacznie większa pomoc kierowana do np. głodnego bezdomnego lub chociażby Zenka Benka chcącego rozbudować swój warsztat zlokalizowany w garażu. Z kim on się spotyka pogadać o inwestycji i ile zyliardów pomocy dostaje, jeśli większe „tylko dopłacające” podmioty spotykają się zaledwie z premierami i dostają miliardowe dofinanse oraz specustawy? Może jakiś prawicowy hejter pomoże lolkowi…

* A raj ten będzie nazywał się Liberland.
** Jak pokazują przykłady innych zdemontowanych krajów, ci kolejni w kolejce zazwyczaj dają się poznać, jako brodaci mężczyźni z kałaszami w ręku. Czasem można odnieść wrażenie, że broda jest po to, żeby przesłonić krawat znajdujący się pod spodem 😉
*** Ba, w końcu można zbić całkiem niezły interes będąc blisko władzy, tj. wiedzieć np. jak się zmienią plany, a zatem i ceny gruntów. Czy ktoś słyszał kiedyś połączenie „biedak” i „blisko władzy”?
**** ale chyba na gruncie „że to niedozwolona pomoc publiczna ingerująca w wolny rynek”, a nie że to jest nie do końca sprawiedliwe. Ale szczerze mówiąc lolek nie wnikał.
***** motor pięćsetka też ujdzie.
****** Przy takiej kwocie wolnej od podatku, jaką mamy, stwierdzenie „wszystkich” nie będzie zbyt dalekim rozminięciem się z prawdą.

Reklamy
Dlaczego zamożniejsi nie dostają od państwa mniej… w kilku przykładach

2 uwagi do wpisu “Dlaczego zamożniejsi nie dostają od państwa mniej… w kilku przykładach

  1. komentator lolka pisze:

    Muszę przyznać, że powyższym wpisem lolek wykonał bardzo logiczne i mocne uderzenie. W prasie i mediach praktycznie w ogóle nie porusza się kwestii tego w jakim stopniu dobra i usługi opłacane z podatków są wykorzystywane przez odpowiednie grupy społeczne. Lolek podaje wiele przykładów, w których wskazuje, że fundusze Państwa przeznaczane są na wydatki dla najbogatszych. Czy faktycznie tak jest?

    Zacznijmy od definicji bycia najbogatszym:
    1. W Polsce utarło się, że najbogatsi ludzie to osoby, które zgromadziły największe majątki. Osoby takie jak śp. Jan Kulczyk, Ryszard Krauze czy Zygmunt Solorz-Żak (przypuszczam, że….*). Czy faktycznie tak jest? – to już zależy od punktu patrzenia. Wszakże Panowie należą do szeroko rozumianej grupy przedsiębiorców, która mimo posiadania prywatnych odrzutowców, super wypasionych dyliżansów i barokowych pałaców ledwo wiąże koniec z końcem, a straty ich firm niejednokrotnie pokrywane są z renty żony. Całe szczęście, że dzieci tych osób mogą liczyć na wsparcie Państwa i np. państwowe akademiki, czy pomoc socjalną, na które nie mogą liczyć „najbogatsi” z grup 2 i 3 omówionych poniżej. Dlatego ta grupa społeczna (przyp. przedsiębiorcy) nie wnosi w sposób bezpośredni (CIT) znaczących wpływów do budżetu: 1,4% PKB w założeniu budżetu na 2015.
    2. W biurokratycznym i stricte podatkowym rozumieniu zamożności najbogatszym Polakiem bywał np. kompozytor Krzesimir Dębski, a czołowe miejsca największych podatników zajmują sportowcy, artyści czy wybrani prezesi-patrioci, którzy nie zdecydowali się założyć konta na Kajmanach, a którzy jednak swoimi dyliżansami (o ile nie mają służbowych), albo altankami (o ile nie mieszkają w *****hotelach) nie mogą się równać z najbogatszymi z grupy 1.
    3. A może za najbogatyszych przyjąć po prostu te 2-3% społeczeństwa, które wchodzi w drugi próg podatkowy, i które płaci około 25% łącznych podatków PIT? Komentator lolka nie rozumie jednak jak to jest, że osoba, która dostaje na rękę jakieś 6kPLN (a po wejściu w drugi próg jakieś 5kPLN), z czego jakieś 2kPLN płaci za ratę kredytu hipotecznego, 1kPLN na utrzymanie nieruchomości kupionej za pieniądze z tego kredytu, a której zostaje na życie jakieś 2kPLN zalicza się według fiskusa do 2% najbogatszych Polaków. To, że takie osoby stać na to aby dwa razy w tygodniu zrobić zakupy w znanej sieci sklepów z kropkowanym owadem w logo, nie powinno zdaniem komentatora lolka oznaczać, że faktycznie są najbogatsi.
    4. Często pomijaną grupą, a jakże widoczną na naszych ulicach są ubodzy przedstawiciele wolnych zawodów, tj. lekarze, prawnicy, etc. u których w prywatnych gabinetach kasy fiskalnej się nie uświadczy, a nawet jeśli, to którzy za wystawienie sobie paragonu żądają dopłaty… nie wiedząc czemu wszyscy jednakowej – 23%. Jakaś zmowa? Nie wnikam. Jak mam za kawałek świstka dopłacić 23% tylko po to aby wziąć udział w loterii to nie korzystam z takiej opcji za dopłatą i przypuszczam, że lwia część usługobiorców również nie korzysta z tego przywileju, co powoduje, że w Polsce liczebność osób z grupy 4 mimo, że bliżej nieokreślona jest bez wątpienia bardzo wysoka. Wspominam, że jest to grupa dobrze widoczna na naszych ulicach – tak jest. Mimo, że ciężko spotkać ich w ww. sklepach z owadem w kropki, to jednak przykuwają oczy swoimi perłowymi bryczkami, do których 1 koło kosztuje więcej niż „najbogatsi” z grupy 3 są w stanie odłożyć przez kwartał.

    Po wgłębieniu się w ten wątek dojdziemy do wniosku, że grupę bogatych można podzielić na tych na prawdę bogatych ale w praktyce nie płacących bezpośrednio wysokich podatków i na tych pseudo-bogatych, którzy w relacji do swojego dochodu płacą w Polsce bardzo wysokie podatki, bo nawet po opłaceniu podatku PIT nie wyposażą sobie pałacu z odpisem VATu.

    Przechodząc do meritum – lolek słusznie zauważył, że osoby z grup 1-4 zapewne częściej korzystają z autostrad niż osoby na prawdę ubogie (czyli takie, których faktycznie nie stać na godne życie, a nie ubodzy w podatkowym rozumieniu tego słowa, tj. osoby z grupy 1&4). Wyjątek mogą tu stanowić wybrane osoby z grupy 1, którzy zapewne przemieszczają się bardziej wyrafinowanymi środkami lokomocji jak jachty (nie mylić ze szczególnie popularnymi na trasach Afryka-Europa tratwami), prywatne odrzutowce i helikoptery. Należy jednak mieć na uwadze, że ubogich jest w Polsce znacznie więcej niż bogatych i tak dla przykładu przyjmując jako bogatych osoby z grupy 3, a ubogi jako pozostałych komentator lolka wątpi, aby osoby z 3 korzystały z autostrad w większym stopniu niż pozostałe 98% społeczeństwa.

    Później lolek od infrastruktury przeszedł do kolejnych punktów, które jednak dość monotonnie odnoszą się niemal jedynie do osób z grupy 1, tj. przedsiębiorców lub nawet nie tyle co przedsiębiorców, co często do bezosobowych przedsiębiorstw będących spółkami akcyjnymi, a których lolek może być pośrednio właścicielem (o ile np. nie zrezygnował z OFE). Można odnieść wrażenie, że poglądy lolka świadomie lub nieświadomie dość dobrze wpisują się w modny ostatnio trend zabrania sieciom handlowym, bankom i zachodnim korporacjom aby wydać na potrzebujących (przyp. np. dzieciom osób z grupy 1&4).

    Oczywiście potrzebujący (szczególnie Ci prawdziwi) to niejednokrotnie osoby spoza grupy 1&4, np. inwalidzi (Ci prawdziwi, a nie jak spora część w dresach i metalicznych furach z biało-niebieską karteczką upoważniającą do parkowania wszędzie za darmo), bezrobotni (Ci prawdziwi, a nie jak spora część pracujących na czarno), ubodzy (Ci prawdziwi, a nie jak spora część pobierających 4/5 wynagrodzenia spod stołu), czy wiele innych na prawdę biednych Polaków, których niestety od wielu lat nikomu nie udało się w sposób skuteczny wyselekcjonować, podając odpowiednie kryterium wyboru.

    Ograniczając się tylko do tej wąskiej grupy osób, których jak wspomniałem powyżej nikomu nie udało się jak dotąd w Polsce wyselekcjonować (nazwijmy ją „ubodzy”) postaram się odpowiedzieć na pytanie lolka na czym może polegać większa pomoc dla takich osób w stosunku do osób z grupy 1-4:
    A) osoby z 1-4 zazwyczaj korzystają z prywatnej opieki medycznej, a ubodzy nie
    B) osoby z 1-4 bardzo często korzystają z prywatnej edukacji, a ubodzy nie
    C) osoby z 1-4 nie korzystają z pomocy ok. 25 000 pracowników Urzędów Pracy, a ubodzy tak
    D) osoby z 1-4 w mniejszym stopniu korzystają z komunikacji publicznej, niż ubodzy
    E) osoby z 2-4 nie korzystają zazwyczaj z pomocy społecznej, a ubodzy tak (co do osób z grupy 1 pewnie ich udział w pomocy społecznej jest czymś pośrednim między ubogimi a osobami z grupy 2-4)
    F) osoby z 1-4 rzadziej uczęszczają do dofinansowywanego z podatków kościoła (wniosek wyciągnięty subiektywnie po ocenie jednostkowej wartości środków lokomocji pod kościołami vs. pod prestiżowymi galeriami handlowymi)



    Przeglądając szczegółowo mapę wydatków Państwa z pewnością dojdziemy do wniosku, że pieniążki przeznaczane na dobra i usługi dla osób ubogich > pieniążki przeznaczane na dobra i usługi dla osób z grup 1-4. Czy proporcja jest prawidłowa, sprawiedliwa i uczciwa? – ciężko jednoznacznie powiedzieć i byłby to temat na długą debatę. Może kolejny pomysł na wpis lolka?

    —–
    *Oj tam, oj tam, lolek, jak na lewicowego idealistę przystało obdarza cały świat sympatią. Więc musiał trochę przyciąć 😉

    Polubienie

    1. @”Może kolejny pomysł na wpis lolka?”
      Pomysł na kolejny wpis lolka dotyczy: „osoby z 1-4 w mniejszym stopniu korzystają z komunikacji publicznej, niż ubodzy”. Już nawet z deczka rozgrzebane jest.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s