Jutjubowa szkoła ekonomii

Przedwyborcza afera z Marksem na koszulce Zandberga pokazała*, że jedną z bolączek Polski jest to, że przedmiot o nazwie „ekonomia polityczna” zamiast sczeznąć na śmietniku historii, trafił na demoty, kwejka i youtube (chociaż może we współczesnym świecie te miejsca są sobie tożsame?). Oczywiście wystąpiła zmiana „jedynie słusznej ideologii” na ortodoksję liberalną, co do której wiadomo, że nie do końca dobrze opisuje rzeczywistość. Żeby było jasne, lolek czasem czyta sobie poważne periodyki naukowe (takie z listy A), jak np. ten, w których pojawiają się odwołania do marksizmu w celu wyjaśnienia skąd wzięły się takie terminy, jak „wykluczenie społecznie” i nikt nie robi z tego tytułu problemów. Stąd aferka koszulkowa wydaje się lolkowi czymś dziwnym.

No ale dzisiaj lolek pochyli się nad murowanym kandydatem do nagrody Nobla z ekonomii, tj. serwisowi youtube, a w zasadzie takiemu jednemu filmikowi z białymi napisami, o wdzięcznej nazwie The Progressive Income Tax: A Tale of Three Brothers, który wyprodukowany został przez sam „Uniwersytet Pragera„. A wszystko po to, by powrócić do rozważań o sprawiedliwości progresji podatkowej (o samej sprawiedliwości tu).

Bajeczka o trzech braciach jako przykład niesprawiedliwości w progresji podatkowej

Pięciominutowy klip na youtube zachęca nas do zapoznania się z historią trójki braci i ma w zamierzeniu wzbudzić w widzach poczucie olbrzymiej niesprawiedliwości wynikającej z progresji podatkowej. Lolek poczuł się zachęcony, więc opisze tę historię oraz doda (kursywą) co nieco od siebie w ramach komentarza.

  1. Było sobie trzech braci, trojaczków
    Mówi się, że każda bajka posiada w sobie ziarno prawdy. W tym przypadku tym ziarnem prawdy jest istnienie na świecie trojaczków.
  2. Wszyscy bracia mieli takie same warunki startowe, tj. dom, inteligencję, możliwości, etc.
    No o ile urodziny trojaczków jednojajowych są możliwe z prawdopodobieństwem jeden do pół miliona, to to że potem aż do dorosłości ich życie było identyczne, to jest już skrajnie nieprawdopodobne. Ale lolek odpuści sobie drążenie tematu, mając nadzieję, że to tylko takie „drobne uproszczenie”, a takie szczegóły są nierelewantne dla tematu.
  3. Każdy się ożenił i miał dwójkę dzieci.
    O tym, czy owe żony też były trojaczkami jednojajowymi, a dzieci zupełnym przypadkiem identyczne ani słowa. Także całkiem możliwe jest, że jedno, a nawet piątka była np. niepełnosprawna. No ale uznajmy, że „drobne uproszczenia” są konieczne przy konwencji „cała filozofia w pięć minut”
  4. Wszyscy bracia byli stolarzami zarabiającymi 25$/h, ale jeden był nierobem, więc pracował tylko 20 godzin tygodniowo, drugi pracował 40 h/tydzień, a trzeci 60 h/tydzień.
    Jak widać z powyższego, konserwatyści „ponad wszelką wątpliwość właśnie udowodnili”, że nieróbstwo nie jest związane ani z genetyką, ani tym bardziej z wychowaniem. Tytułem nieroba można zostać co najwyżej mianowanym. No chyba, że przyczyna była inna, np. opieka nad starzejącymi się rodzicami, ale to, czym tak na prawdę trojaczki się zajmowały po pracy, pozostanie dla nas tajemnicą, jako „nieistotny element opowieści”… No poza wzmianką, że to taki styl życia, by nie mając kasy korzystać z życia teraz, a nie za 25 lat… cokolwiek to znaczy.
  5. Co więcej te żony także w różny sposób pracowały i zarabiały. Żona pracusia pracowała na pełen etat (załóżmy 40h/tydzień) i zarabiała 50 tys. $/rok. Żona średniego pracowała 10h tygodniowo i zarabiała 25 tys. PLN/rok. Żona nieroba nie pracowała. Łącznie pracusie zarabiały 150tys.$/rok, średniacy 75tys.$/rok, a nieroby 25tys./rok
    Wnioski:
    – a jednak wychodzi na to, że nieróbstwem „można się zarazić od złej baby”. Chociaż w dalszym ciągu nie wiadomo dlaczego genetycznie identyczne oraz dysponujące identycznym doświadczeniem życiowym i identycznymi szansami trojaczki miałyby wybierać sobie żony z tak różnych środowisk. No chyba, że szanse na poznanie przyzwoitej towarzyszki życia się zdaniem konserwatystów nie liczą?
    – to ile ma się pracy nie zależy od jakiegoś tam popytu na rynku, ale w całości od tego ile się chce pracować, czyli jest trochę inaczej, niż zazwyczaj w rzeczywistości, gdzie mówi się raczej o występowaniu nadpodaży
    – nieroby są takimi nierobami, że nie kochają swoich dzieci (lolek przypomina, że bracia są identyczni genetycznie oraz odebrały jednakowe wychowanie i mają te same doświadczenia aż do dorosłości włącznie). Nieroby z wynagrodzeniem 25000$/rok nie wyślą swoich dzieci na dobre uniwersytety, chociaż gdyby tylko chciały, to z luzem zarabiałyby po 150tys.$/rok i MIT nie byłoby problemem. Stąd wychodzi, że nierobom powinno się dzieci odbierać. No chyba, że cała ta historyjka jest bez sensu.
    – konserwatyści dysponują nieograniczoną ilością czasu, w rzeczywistości obciążenie rodziny pracą w wymiarze 100 godzin tygodniowo utrudnia wychowanie dzieci. Ba, z literatury można dowiedzieć się, że ubóstwo związane z czasem (potocznie brak czasu) jest dość poważnie rozpatrywaną kategorią ubóstwa i dotykać może wiele osób, w tym względnie zamożną wyższą klasę średnią. No chyba, że dzieci wszystkich braci były wychowywane przez tego największego nieroba, który miał na to czas.
  6. Pracusie zamiast liczyć na system emerytalny, inwestowały w akcje i obligacje.
    Ciekawa wrzuta, biorąc pod uwagę, ile aspektów wcześniej zostało uznane za nieistotne. Temat nie jest później rozwijany. Oczywiście nie ma też ani słówka o dość regularnych kryzysach rynków finansowych, które powodują, że nie wiadomo ile z takiego odkładania zostanie.
  7. Bracia kupili sobie jednakowe domy po sąsiedzku przy tej samej ulicy.
    Ta lolek już widzi zakup trzypiętrowej willi 500m^2 przy zarobkach 25 tys. $/rok. Dosłownie widzi, bo tak to w bajce narysowano. Lolek widzi też, że pracusie osiedlają się w dzielnicy biedaków, chociaż w rzeczywistości tak się raczej nie zdarza, gdyż zamożniejsi mogą i lubią osiedlać się w „atrakcyjniejszych lokalizacjach”. Z drugiej strony, jak te inwestycje w akcje i obligacje regularnie „wyparowywały” w wyniku kryzysów, to może pracusie nie były wcale aż takie bogate. No ale „drobne uproszczenie”.
  8. Bracia postanowili wybudować sobie bramę wjazdową na ulicę, coby „odciąć się od przestępstw” i jeszcze parę drobiazgów, co kosztowało ich łącznie 30 tysięcy. Każdy brat miał jednak inną wizję podziału kosztów.
    – Pracuś chciał dać wszystkim po równo, tj. po 10 tysi. Nie chciał być „karany”.
    – Średniak chciał dać wszystkim procentowo po równo (coś na kształt podatku liniowego).
    – Biedak chciał zrobić progresję, do czego przekonał średniaka.
    Morał:
    – Wszystkim po równo w Polsce powszechnie kojarzy się z komuchami**. Stąd można powiedzieć, że ortodoksyjni liberałowie stają się „komuchami”, gdy chodzi o kwestie poniesienia kosztów.
    – Ortodoksyjni liberałowie lubują się w ubiznesowianiu relacji rodzinnych. Kiedyś lolek nawet dowiedział się od takiego jednego, że osoby starsze kupując telewizor powinny bardziej zawierzyć sprzedawcy, niż własnemu wnukowi, gdyż potomek na pewno będzie chciał oszukać (w przeciwieństwie do sklepikarza, który nie zwietrzy interesu na opchnięcie nieschodzącego towaru).
    – W rzeczywistości atrakcyjniejsza lokalizacja oznacza też np. „bardziej bezpieczna lokalizacja” oraz „lokalizacja o wyższej wartości”. Lolek opowiedział już historyjkę o tym, że w rzeczywistości „atrakcyjne lokalizacje” mogą przyciągać bardziej inwestycje przynoszące pozytywne efekty (np. decyzja o budowie wału przeciwpowodziowego może być uzależniona od wartości chronionych obiektów), a „nieatrakcyjne lokalizacje” mogą przyciągać koszty, czytaj bród, smród i hałas.
  9. Ostateczne zaoranie amerykańskiego progresywnego systemu podatkowego

Lolek musi przyznać, że po obejrzeniu filmiku uronił łezkę nad niesprawiedliwością tego świata, który musi być aż tak nierealny, by można było „udowodnić” dobroć kucowego pomysłu podatku pogłownego. Jakkolwiek filmikowi daje tylko 8/10, gdyż nie było w nim koniecznego wątku o powiązaniu wynagrodzenia godzinowego z ciężkością pracy, który dobitnie by udowodnił, że praca prezesa polegająca w dużej mierze na utrzymywaniu znajomo… e… dobrych relacji z otoczeniem firmy, jest dwieście razy cięższa*** od pracy pracownika budowy, czy też wykładowcy chemii w hipermarkecie, który wyrabia nadgodziny by mieć z czego żyć. No ale nic straconego, Uniwersytet Jutjuba dysponuje znacznie szerszą ofertą dydaktyczną.

—-
* Aferka pokazała też, że demokratyczne struktury Partii Razem dają tej partii pewną odporność na takiego rodzaju ataki. Nawet większą, niż ma to miejsce w przypadku partii wodzowskich.
** Lolek pragnie tu przypomnieć, że „wszystkim po równo”, to nie to samo, co egalitaryzm, który to zapewne jest bardziej lewicową wartością.
*** Przynajmniej na żołądku, biorąc pod uwagę obowiązek uczestnictwa w lunchykach firmowych.

Advertisements
Jutjubowa szkoła ekonomii

2 uwagi do wpisu “Jutjubowa szkoła ekonomii

  1. Komentator lolka pisze:

    W tym wpisie lolek aż emanuje od swych lewicowych poglądów zupełnie nie starając się dostrzec pozytywnych aspektów podziału kosztów podatkowych po równo bądź podatku liniowego. Odsyłam do poprzedniego wpisu lolka dot. różnych definicji sprawiedliwości. Lolek podważa uproszczenia zastosowane w materiałach dydaktycznych. Oczywiście ma rację, gdyż każde uproszczenie z założenia powinno dać się podważyć, co nie oznacza, że jest błędne. Są określone sytuacje, gdzie takie uproszczenie się sprawdza i takie, gdzie kompletnie nie pasuje lub nie oddaje prawidłowo natury sprawy. Proponowałbym traktować to uproszczenie, nie jako generalizowanie sytuacji ogółu społeczeństwa, a jako odniesienie się do konkretnego przypadku gdzie faktycznie mamy do czynienia z porównywalnymi osobami, dla których dominującym wyróżnikiem jest pracowitość.

    Ponadto lolek i autor materiałów dydaktycznych nie biorą pod uwagę jeszcze jednego wariantu – a mianowicie progresji odwrotnej (czyt. regresji podatkowej). W takich konkretnych przypadkach osób, które cechują się wyjątkowo niską pracowitością (i tu zaznaczam, że nie mam na myśli osób, które potrzebują pomocy, są poszkodowane przez los, etc.) regresja podatkowa mogłaby odnieść bardzo pozytywny skutek, zachęcając część społeczeństwa do wytężonej pracy na rzecz budowania PKB. Oddzielną kwestią jest to czy PKB warto budować i jak mocno jest ono skorelowane z poziomem szczęśliwości narodu.

    Lubię to

    1. Ha, no przecież oczywiste, że lolek na swoim blogasku sam aktywnie włącza się w nurt jutjubowej szkoły ekonomii. Ale w końcu to tylko blogasek do wylewania frustracji 🙂

      No ale wracając do sedna, to zawsze jest problem ustaleniem co jest pracowitością, a co nie. Weźmy pod uwagę np. opiekę nad osobami starszymi lub dziećmi, tudzież zmywanie naczyń. Ekonomicznie może być to uznane za bezwartościowe (skoro nie ma za to wynagrodzenia), natomiast społecznie, a nawet z punktu widzenia higieny jest nie do przecenienia. Wychodzi, że sprawa jest bardzo subiektywna. Przy czym, to oczywiste, że w każdym społeczeństwie występuje jakiś niewielki odsetek leni patentowych. Co nie zmienia faktu, że Polacy pracują generalnie dużo, a zarabiają generalnie mało. Lolkowi nie udało się dostrzec w realu dylematów pokroju, czy pracować 20h/tygodniowo, a przez resztę czasu oglądać tv, czy też 40h/tygodniowo. Prędzej widywał dylemat, czy pracować 60h/tygodniowo i zamówić ekipę remontową, czy 50h/tygodniowo remont ogarniając we własnym zakresie. Przy kiepsko płatnych pracach było to, czy pracować 60h/tygodniowo i mieć za co opłacić rachunek, czy też wyjechać za granicę.

      Aha lolek nie wie, może w US jest inaczej, ale mówiąc szczerze w to powątpiewa. Ale filmikiem zaatakował go jakiś miejscowy korwinista.

      PS: Oczywiście lolek czeka na ciekawsze przykłady sensowności podatków regresywnych/pogłownych/liniowych. PRzedmiotowy filmik go nie przekonał ;-).

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s