Interregio [*]

Jak donoszą media Przewozy Regionalne z końcem sierpnia kasują połączenia InterRegio [*].

Usługę tę lolek zapamięta głównie przez sytuację, gdy kupił bilet na przejazd przez pół Polski za 67 groszy. Ten moment refleksji, że to przecież taniej, niż bilet na tramwaj na dworzec, był bezcenny.

Oczywiście lolek będzie też pamiętał, że usługa ta, jakkolwiek oferowana z wykorzystaniem wysłużonych składów EN57, które niemiłosiernie  trząsły i hałasowały, zapewniała jednakże w miarę szybkie połączenia z jednego regionu kraju, do innego.

Korzystając z okazji lolek pokomentuje trochę komentatorów tejże sytuacji. Oddajmy głos drowi Beimowi:

Beim przypomina, że ustalenia planu restrukturyzacji spółki Przewozy Regionalne nie są znane opinii publicznej. – Niemniej, z punktu widzenia pasażera dużo korzystniejsze byłoby, gdyby Komisja Europejska zażądała, aby organizować przetargi na obsługę połączeń regionalnych, w taki sposób aby dawały możliwość startu konkurencji, tj. z kilkuletnim wyprzedzeniem na okres bliski dekady. Rządowy plan restrukturyzacji dąży natomiast do walki z wolnym rynkiem na kolei. Przewozy Regionalne mają w rzeczywistości dostać przynajmniej pięcioletni monopol w segmencie regionalnym, za wyjątkiem tych połączeń, które obsługiwane już są przez spółki marszałkowskie, natomiast w ramach działań rekompensacyjnych PR mają de facto zagwarantować monopol PKP Intercity – zauważa.

– Należy obawiać się, że jednej strony monopol spowodować może, iż jedyny prywaty przewoźnik pasażerski normalnotorowy będzie musiał się wycofać z polskiego rynku, przez co marszałkom przyjdzie płacić więcej za kolej. Pasażerowie powinni z kolei obawiać się stopniowej likwidacji różnych ofert promocyjnych, jeśli ich istnienie nie będzie wymuszone spełnieniem warunków dotacji unijnych do zakupu taboru. W tej sytuacji jedynym zwycięzcą mogą się okazać przewoźnicy autobusowi, a koniec InterRegio końcem marzeń o konkurencji i kolei dla pasażera – podsumowuje gorzko ekspert.

Lolek pozwoli sobie na niezgodzenie się z powyższym. Zacznijmy od tego, że lolek wywodzi się ze szkoły, w której analizując rynek transportowy modelem Portera łączy się kwestie rywalizacji w branży z kwestią substytutów. Mówiąc kolokwialnie lolek gorąco wierzy, iż w realu usługa przemieszczenia się z punktu a do punktu b nie ma substytutu. Chyba, że da się to załatwić telekomunikacją, ale wtedy przemieszczanie jest w ogóle zbędne. W świecie SF jest oczywiście inaczej 😉

Wracając jednak do meritum lolek w związku z tym za bardzo nie rozumie wagi „konkurencji na rynku kolejowym”, gdyż jako usługa transportowa, kolej w zasadzie zawsze będzie miała konkurencję na rynku przewozów z punktu a do punktu b (chyba, że zaoramy drogi, lotniska i lądowiska oraz zasypiemy rzeki), bez względu na to, czy na samej kolei będzie jeden przewoźnik więcej, czy też mniej.

Zresztą tak po szczerości lolek zwiększenie konkurencyjności polegające na rozdzieleniu kolejowych usług regionalnych i międzyregionalnych, tj. podzielenie przewoźnika na dwóch, bezpośrednio odczuł jako dezintegrację:

  • fizyczną – bezpośrednie połączenie zastąpiło mu połączenie z przesiadką,
  • taryfową – jeden bilet zamienił się w dwa niezależne bilety (co przy likwidacji kas w małych miejscowościach oraz sytuacji awarii usług esprzedaży, może mieć nieciekawe konsekwencje)
  • rozkładową – bezpośredni pociąg czekał na stacji tak z 15 minut, teraz bywa, że trzeba czekać godzinkę, dwie.

Podsumowując, tworzenie konkurencji na kolei jest, a przynajmniej było do tej pory, sprzeczne z ideą integracji w transporcie zbiorowym promowaną ostatnimi czasy (pierwszy link z brzegu). A lolek osobiście owe ukonkurencyjnianie odczuł, jako drastyczne obniżenie konkurencyjności przemieszczania się z punktu a do punktu b koleją. W jego osobistym, niepodpartym niczym odczuciu jest to jedną z przyczyn masakrowania przewozów kolejowych w Polsce.

psmod

Poza tym lolek stoi na stanowisku, że skoro przewozy regionalne i międzyregionalne są dofinansowywane pieniędzmi publicznymi (fakt, że z różnych kieszeni), to pieniądze te powinny działać synergicznie, a nie stanowić zwalczającą się konkurencję. Stąd lolek jest zwolennikiem reintegracji PR oraz PKP IC oraz średnio przychylnie patrzy się na spółki marszałkowskie.

Na marginesie, o jakim monopolu mowa, skoro dr Beim zdaje się sugerować (ciągle mam nadzieję, że takie sformułowania to efekt jakichś nieautoryzowanych skrótów dziennikarskich), że mają być też spółki marszałkowskie?

Lolek poprzyczepia się teraz do konkretnych sformułowań:

Niemniej, z punktu widzenia pasażera dużo korzystniejsze byłoby, gdyby Komisja Europejska zażądała, aby organizować przetargi na obsługę połączeń regionalnych, w taki sposób aby dawały możliwość startu konkurencji, tj. z kilkuletnim wyprzedzeniem na okres bliski dekady.

Lolek nie sądzi, by dziesięcioletnie monopole służyły konkurencji, a tym bardziej pasażerom. Za dużo się w międzyczasie zmienia, zarówno infrastrukturalnie (remonty), jak i w zakresie potrzeb przewozowych, tj. ich rozkładu przestrzennego, czasowego, czy też wielkości potoków. W odczuciu lolka plany transportowe powinno się aktualizować częściej. W tym sensie podpisywanie umów dziesięcioletnich może generować problemy już po kilku latach. Zresztą dziesięć lat to trzy wybory samorządowe oraz dziesięć budżetów. Całkiem mocne przerzucenie ryzyk na samorząd mające na celu ukonkurencyjnienie.

Dodatkowo lolek rozumiejąc postulat dziesięcioletnich umów, jako postulat związany z dużymi kosztami stałymi oraz barierami wejścia i wyjścia, nie wierzy za bardzo w zwiększenie konkurencyjności przy pomocy tego środka. Dziesięć lat monopolu jednego podmiotu, to dziesięć lat braku miejsca na rynku dla pozostałych podmiotów. Chętnych nie będzie raczej zbyt dużo.

Ostatecznie, po co marszałkowie mają budować konkurencję, skoro mają już swoje spółki?

Należy obawiać się, że jednej strony monopol spowodować może, iż jedyny prywaty przewoźnik pasażerski normalnotorowy będzie musiał się wycofać z polskiego rynku, przez co marszałkom przyjdzie płacić więcej za kolej.

A kto tym marszałkom nakaże płacić więcej za kolej, skoro będą mogli zmienić plany transportowe i przerzucić finansowanie na autobusy, tudzież po prostu obciąć siatkę? Skąd to założenie, że każdy marszałek będzie lewakiem, więc na czerwono będzie transportem redukował wykluczenie społeczne, tudzież na zielono redukował koszty środowiskowe transportu, więc będzie gotów włożyć dowolną kasę w kolej. A zresztą nawet w sytuacji, gdyby kolej była dla owego marszałka aż tak ważna, to ma lub zrobi sobie „swoją” spółkę kolejową, więc będzie miał pewien wpływ na jej efektywność.

Pasażerowie powinni z kolei obawiać się stopniowej likwidacji różnych ofert promocyjnych, jeśli ich istnienie nie będzie wymuszone spełnieniem warunków dotacji unijnych do zakupu taboru.

Pasażerowie przede wszystkim powinni obawiać się obcinek dofinansowań (siatek połączeń), gdyż wtedy rzeczywiście może pozostać im już tylko prywatny samochód, który to środek transportu jest wymagający (prawo jazdy) oraz nieszczególnie tani (paliwo+amortyzacja to przynajmniej parę stówek miesięcznie kosztów, chyba, że decydujemy się na  rodzyna zespawanego z czterech powypadkowych i nienadających się do dalszego użytku aut).

Lolek serdecznie dziękuje za uwagę.

Reklamy
Interregio [*]

2 uwagi do wpisu “Interregio [*]

    1. Dziękuję :-).

      Niestety w związku z dużym obciążeniem w realu, w tym blogasku nie obiecuję niczego. Nie będzie regularnych wpisów, czy też szybkiej moderacji/odpowiedzi. W końcu nie będzie nadmiernej dbałości o poziom (dowolnie rozumiany) notek. Z góry za powyższe przepraszam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s