Referendum, czyli zastępcza wojna prawicowo-prawicowa

W mediach (np. tu) wraca temat referendum, które sugeruje brak większych różnic pomiędzy rządzącymi partiami prawicowymi, czy też poprzednim i obecnym prezydentem.

ReferEndum wg prawicowego prezydenta, który ustąpił

Jak wiadomo, ustępujący prezydent rzucił pomysłem zrobienia referendum niecały dzień po tym, jak dowiedział się, że przegrał pierwszą turę wyborów mających dać mu reelekcję. Pomimo tych dość niesmacznych okoliczności, trzeba przyznać, że był słowny i postanowił zarządzić referendum z trzema pytaniami.

Są to po kolei:

„Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?”.

„Udzielenie odpowiedzi pozytywnej „TAK” oznacza zgodę, zaś udzielenie odpowiedzi negatywnej „NIE” oznacza brak zgody: na wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej”

Pytanie jest bardzo ważkie i budzi wątpliwości natury konstytucyjnej (tak tak konstytucja sprzed pokolenia chroni nas przed takimi pomysłami). W związku z tym warto zadać sobie parę pytań pomocniczych:

  1. Czy uważasz, że warto dać paru lokalnym ulubieńcom status posłów niezależnych, od których niczego się nie oczekuje, gdyż stanowią planktom, kosztem tego, że 75% społeczeństwa nie będzie mieć żadnej reprezentacji w sejmie, a niemalże pełnię władzy stanowić będzie najlepiej zorganizowania mniejszość?
  2. Czy uważasz, że utrudnienie działania nowym inicjatywom politycznym przez zamianę warunków wejścia do poważnej polityki (tj. np. regularnego zapraszania do mediów) z poziomu paroprocentowego poparcia w skali kraju do poziomu parodziestoprocentowego poparcia w kilkunastu okręgach wyborczych, poprawi jakość polskiej polityki?
  3. Czy uważasz, że ludność zamieszkująca obszar dwóch małych powiatów lub jednego dużego stanowi monolit mający identyczne problemy i troski? A w szczególności, że nie występuje trwała asymetria np. miasto-wieś, która w JOWach skutkować będzie trwałym dopieszczaniem grupy silniejszej, kosztem słabszej?
  4. Czy wierzysz, że możliwa jest likwidacja partii politycznych, gdyż każdy z posłów doskonale zdaje sobie sprawę z tego o co chodzi w tych 1500 głosowaniach rocznie na tysiąc różnych tematów? Tzn. posiada tak dobrą wiedzę odnośnie głosowanych problemów, że jest każdorazowo w stanie określić, co się stanie, w zależności od tego jaki głos odda, na każdą poprawkę pokroju dodania lub nie w jakimś punkcie wyrażenia „lub czasopisma”?
  5. Czy uważasz, że najważniejszym zadaniem każdego posła jest jak najszybsze zbudowanie jego własnej Gierkówki, a uchwalanie jednolitego prawa dla obszaru całej RP jest kwestią drugorzędną?
  6. Czy wierzysz, że polskie JOWy w magiczny sposób ominą typowe ułomności JOWów pokroju Gerrymanderingu?

Czym więcej odpowiedzi na „tak” tym bardziej jest się na tak w odpowiedzi na to pytanie referendalne. Mi tam w 100% wyszło „nie”.

Kolejne pytanie referendalne jest w dziwny sposób sformułowane:

„Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?”

„Udzielenie odpowiedzi pozytywnej „TAK” oznacza zgodę, zaś udzielenie odpowiedzi negatywnej „NIE” oznacza brak zgody na utrzymanie dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa”

O ile odpowiedź twierdząca jest jednoznaczna, to odpowiedź negatywna może oznaczać zarówno, że:

  1. jest się za pełnym zniesieniem finansowania partii z budżetu państwa, gdyż jak wiadomo najlepiej będzie, gdy polskie partie będą finansowane wyłącznie przez kapitał zagraniczny.
  2. jest się za wymuszeniem finansowania partii parlamentarnych tylko z budżetu, gdyż wtedy będzie nadzieja, że bardziej będzie tym partiom na sercu zajmowanie się krajem i dbaniem o jego dobry stan.
  3. jest się w dowolnym miejscu pomiędzy pkt. 1, a 2, które to miejsce nie jest jednocześnie stanem obecnym. W szczególności jest się za utrzymaniem obecnego stanu z modyfikacjami, np. w zakresie tego, na co mogą zostać wydane owe pieniądze pochodzące z budżetu.

Dlatego też w ogólności nie zamierzam iść na referendum, gdyż jakoś nie mam ochoty dawać powodu do wycierania się moim głosem przez partie reprezentujące przeciwny punkt widzenia.

Trzecie pytanie ma brzmienie:

„Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?”

„Udzielenie odpowiedzi pozytywnej „TAK” oznacza zgodę, zaś udzielenie odpowiedzi negatywnej „NIE” oznacza brak zgody na bezpośrednie wpisanie do ustawy – Ordynacja podatkowa zasady, zgodnie z którą w przypadku istnienia wątpliwości prawnych organ zobowiązany jest wątpliwości te rozstrzygać na korzyść podatnika”

Biorąc pod uwagę, że ta zmiana już przeszła, to można tu co najwyżej oddać głos na „nie” na przekór rządzącym… Przy czym wybory są generalnie skuteczniejsze w tych kwestiach. Także cóż… pytanie bez sensu, kompletnie bez sensu. Gdyby nie fakt, że referendum poparł złożony głównie z wybranych w JOWach senatorów PO, to całość można by zwalić na „obrażonego po wyborach ustępującego prezydenta, który stwierdził, że już nie musi słuchać ludzi, więc wynik referendum, które sam ogłosił go nie interesuje”. A tak mamy coś na kształt „zrealizujmy postulat określonej grupy interesu, zanim wyborcy nas nieuchronnie wykopią ze stołków”.

Przy czym posiadam tutaj pesymistyczny punkt widzenia, który zbliżony jest do punktu widzenia zaprezentowanego do prof. Bugaja. Tj. mam nieodparte wrażenie, że na zmianie skorzystają tłuste misie oraz przemysł wyszukiwania nierostrzygalnych wątpliwości, a przeciętny Kowalski tak jak miało to miejsce dotychczas swoich racji (sprawiedliwości) będzie dochodził w sytuacji, gdy jego biznesiku już nie będzie, a majątek będzie rozsprzedawany przez komornika. W końcu przeciętny Kowalski zajmuje się zazwyczaj prowadzeniem własnego biznesu lub pracą, więc nie ma za bardzo czasu na różne inne aktywności, jak na przykład określanie, czy dana wątpliwość jest nierozstrzygalna. Oj bardzo chciałbym się tutaj w tym moim pesymizmie mylić, bardzo.

REFERENDUM WG PRAWICOWEGO PREZYDENTA, KTÓRY NASTĄPIŁ

Biorąc pod uwagę powyższe, chyba najlepsze, co mógłby zrobić obecny prezydent, to to referendum anulować. No ale rozważa też dodanie trzech nowych pytań. Pytania pochodzą z wniosków referendalnych podpisanych swego czasu przez miliony Polaków w ramach wkurzenia na różne zmiany forsowane przez rząd. Dotyczą kwestii wieku emerytalnego, sześciolatków w szkole oraz Lasów Państwowych. Z tych trzech zagadnień tylko ostatnie ma jakieś znaczenie, a w zasadzie miałoby, gdyby rozrysowane zostały jakieś konkretne alternatywy, których na chwilę obecną nie znam.

Jeśli chodzi o pytanie o wiek emerytalny, to odejście wcześniej łączy się z obniżeniem wysokości emerytury lub pozyskaniem środków w inny (bliżej nieokreślony) sposób. ZUS ostatnio rozsyłał projekcje emerytur i delikatnie mówiąc, nawet przy odejściu w wieku 67 lat, często te emerytury nie są wysokie. Więc co za różnica, czy wiek emerytalny osiągnie się wcześniej, czy później, jeśli i tak nie będzie kasy na chleb?

Sześciolatki w szkołach, czy przedszkolach, to kwestia natury technicznej. To w jakim zakresie i jak powinny być edukowane dzieci w tym wieku, to specjaliści z zakresu dydaktyki wiedzą (a paru takich ekspertów to zapewne się znajdzie także w Polsce). Więc kwestia, czy jest to formalnie budynek szkoły, przedszkola, czy też zespołu szkolno-przedszkolnego jest co najwyżej kwestią logistyczną… z którą swego czasu odpowiednie ministerstwo miało problem.

Także w grę wchodzi ta smutna ewentualność, że zamiast 3 „dziwnych” pytań będziemy mieć 6 „dziwnych” pytań. Chociaż należy pocieszać się, że to tylko taka zastępcza wojna prawicowo-prawicowa, a ewentualny wynik zostanie podważony (pyt. 1) lub naciągnięty do linii partyjnej (pyt. 2). Względnie referendum będzie wykorzystywane na zasadzie „bo ludzie chcieli tak jak my… to nic, że referendum nie było wiążące przez brak frekwencji”. Ot temat zastępczy na najbliższy rok.

ANEKS: Do zabawy dołącza ex-kandydat na prezydenta, który w ramach stosowania strategii wyróżnienia nazwał się lewicowym

Aha, uzupełniając Janusz Palikot (211 242, tj. 1,42% głosów w ostatnich wyborach), to w ogóle chciałby dodać jeszcze dwa pytania:

pytaniarefJPalikot

No cóż, dajmy Panu Palikotowi ten moment zachwytu, jak to zaszachował Pana Prezydenta. Moment, który zakończy się zapewne stwierdzeniem, że Pan Prezydent rozpatrzy dodanie pytań, jak Pan Palikot zbierze odpowiednią liczbę podpisów pod wnioskiem referendalnym, gdyż na razie to Panu Palikotowi brakuje poparcia na poziomie tych sześciu milionów podpisów, które miały te pytania, które chce dodać PIS.

No cóż, na moje oko lewica nie powinna bawić się w prawicę, gdyż źle to się dla tej lewicy skończy. Ale co tam lolek na te tematy wie.

Advertisements
Referendum, czyli zastępcza wojna prawicowo-prawicowa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s