Podateczek od ubóstwa

Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji głosi co następuje:

Art. 49. 1. W sprawach o egzekucję świadczeń pieniężnych komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 15% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/10 i nie wyższej niż trzydziestokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Jednakże w przypadku wyegzekwowania świadczenia wskutek skierowania egzekucji do wierzytelności z rachunku bankowego, wynagrodzenia za pracę, świadczenia z ubezpieczenia społecznego jak również wypłacanych na podstawie przepisów o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, zasiłku dla bezrobotnych, dodatku aktywizacyjnego, stypendium oraz dodatku szkoleniowego, komornik pobiera od dłużnika opłatę stosunkową w wysokości 8% wartości wyegzekwowanego świadczenia, jednak nie niższej niż 1/20 i nie wyższej niż dziesięciokrotna wysokość przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego.”

Hmm… Z zapisu wynika, że niezbyt opłaca się grzecznie zapłacić komornikowi swoje długi, co wydaje mi się, że byłoby opcją uznaną przez sporo osób za najbardziej fair w zaistniałej sytuacji. Lepiej zaczekać, aż sam sobie weźmie z konta odpowiednią kwotę. W szczególności dotyczy to długów o niewielkiej wartości, gdyż azaliż średnie wynagrodzenie na dziś to bodajże 3200PLN. Czyli 1/10 to będzie 320PLN, a 1/20 to tak ze 160PLN.

Teraz zastanówmy się, kto zaciąga długi na niewielkie kwoty i ich następnie nie spłaca:

  1. Biedacy, którym brakuje na jedzenie / ubranie w lumpeksie.
  2. Trochę bogatsi biedacy, którzy nie zaciągają długów, więc myślą, że ich nie mają, ale w wyniku jakiegoś zupełnie normalnego wydarzenia (w stylu ktoś tam zapomniał coś w systemie odhaczyć, itp.*) po 9 i pół roku okazuje się, że jednak mają.
  3. Bogacze, którzy zapomnieli wyjąć z auta portfel i nie mają za co kupić sobie drina u sowy. Ale Ci zapożyczają się głównie koleżeńsko, więc się nie liczy.

Czyli jakby nie patrzeć są to głównie biedacy. Oczywiście w trosce o nich nasze kochane władze ustaliły na 12 000 PLN limit, poniżej którego komornik nie może zabierać z konta pieniędzy.

Wszystko jest szczególnie interesujące w przypadku drugiej grupy osób, która o tym, że jest dłużnikami dowiaduje się w momencie (a w zasadzie trochę później), gdy przy próbie zapłacenia kartą wyświetla się im komunikat o odrzuceniu transakcji. W tym momencie mają oni do wyboru:

  1. wyczarować na koncie te 12 tysi i przeboleć ich blokadę przez jakiś przynajmniej miesiąc, żeby komornik zrobił swoje i odblokował albo
  2. zapłacić podatek od ubogich dłużników**

Jaki przepiękny przykład prawicowego rozumienia „troski o ubogich”.

A teraz zastanówmy się, kto na całej tej sytuacji korzysta.

* uprasza się o niepodpowiadanie trollom modeli biznesowych.

** tak wiem, można jeszcze popłaszczyć się przed sędzią w sprawie zmniejszenia kwoty wynagrodzenia dla komornika. Pominąłem, bo może być to związane z ekstra kosztami i czasem w sytuacji, gdy komornik i wierzyciel niecierpliwie czekają… Pominąłem też tę opcję z zapłatą bezpośrednio wierzycielowi, gdyż ta jest w sytuacji toczącej się sprawy komorniczej upierdliwa dla wierzyciela, dłużnika i samego komornika.

Advertisements
Podateczek od ubóstwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s